Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian III

<< < (23/50) > >>

Adaś:
-Ech zapomniałem że wy to jak słonie w składzie porcelany.-Kiwnąłem ręką zrezygnowany, widząc że nikogo nie przekonam.

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir myślał, intensywnie. Ale wolał uniknąć "incydentu dyplomatycznego". Na pocieszeszenie przytargano kolejną beczułkę efektu fermentacji trzciny cukrowej. Poszła dość sprawnie, na tyle że zastał ich wieczór. Silion i Kami wrócili z kolacji zastając troje krasnoludów śpiących na pokładzie, przy dwóch pustych beczkach efektu fermentacji trzciny cukrowej. Przy pomocy Ragnaroka Ashog i Mirzak przygotowali statek do wypłynięcia. Wiele monotonnych dni później... Betsy zbliżała się do Nardeii. Było chłodne południe

//Pozwoliłem skipnąć sobie. Sill, odejmij sobie 60 grzywien za kolacje

Mirzak aep Rothgar:
Tym razem przy sterze stał Mirzak, zbliżając sie do Nardeii minęli stojącą na redzie Pięść Rashera, która nadal pilnowała okolicy. Krasnolud wprowadził statek do portu. Acz ciężko to nazwać portem.

Kazmir MacBrewmann:
Od czasu jak wyzwolili to miejsce zmieniło sie nic. Prawie. Wioski pilnował garnizon z Karaków (zamków) Omas i Bastardo. Było to idealne miejsce do tego by rekruci Bękartów nabrali szlifów. Kapral miał nadzieję że wszystko jest okej. Po zejściu na stały ląd swe kroki skierował ku jednemu ze strażników.
- ÂŻołnierzu, zastałem kapitana Kelafa?

// [member=26861]Emerick[/member]

Silion aep Mor:
- Nawet by mi było głupio gdybyś musiała zapłacić za siebie, tak więc nie ma sprawy. - uśmiechnął się.
Mężczyzna zapytał ile płacą po czym podał kelnerowi zapłatę.
Oboje wyszli z budynku rozmawiając, śmiejąc się i w ogóle, szybko trafili na statek który po jakimś czasie wypłynął z portu.
Po wielu dniach dopłynęli do celu. Silion wyszedł spod pokładu rozciągając się leniwie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej