Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Północny wiatr #1 - Ciaran

<< < (7/10) > >>

Ciaran:
- Dziękuję, naprawdę. Nie spodziewałem się, że ktokolwiek okaże mi tyle dobroci na szlaku. Nie chcę nadużywać Waszej gościnności, ale rzeczywiście, doskwiera mi głód.

Jakby na potwierdzenie jego słów Ciaranowi zaburczało w brzuchu. Spojrzał na elfa z wdzięcznością.

- Jeśli to możliwe, chciałbym się także obmyć. Zboczyłem ze szlaku i sporą część drogi przebyłem przedzierając się przez krzewy i błota.

I w istocie, strój chłopaka był okropnie brudny. A najbardziej oczywiście buty. Ich stan pozostawiał naprawdę wiele do życzenia...

Gunses:
- Jasne - powiedział elf - Widzisz ten strumyk, idź z jego nurtem. Zaraz za wylotem z kotliny wypełnia on małe oczko wodne. Możesz się w nim umyć. Tak będzie najlepiej.

Ciaran:
Chłopakowi chwilę zajęło doprowadzenie się do porządku. Chłodna woda strumyka była jednak tak orzeźwiająca, czuł się jakby całe zmęczenie i trud podróży odeszły w niepamięć. Wiedział, że to tylko chwilowe. Pozwolił mięśniom się odprężyć i rozkoszował się rześkim, nocnym powietrzem. Spróbował także wyczyścić buty tak, by ich nadto nie zmoczyć. Podobnie postąpił z resztą garderoby. Po dłuższej chwili wyszedł z wody, spróbował się otrząsnąć jak pies, tak by nie przemoczyć ubrań. Gdy skończył się ubierać ruszył w kierunku kuchni, starając się przypomnieć sobie w którą stronę pokazywał elf, gdy o niej mówił.

Gunses:
Veeol stał oparty plecami o kamienną ścianę kotliny i najwidoczniej czekał na Ciebie. Uniósł rękę, abyś go zobaczył. W lesie panowały już ciemności. Kotlinka, była wypełniona lekko światłami rzucanymi przez świece w oknach cel i sal.
- Chodź, zjesz coś - zawołał i poprowadził Cię w korytarz wydrążony w skale. Po kilku metrach odbiliście w prawo. Była tam sala całkiem przyjemnie ozdobiona trofeami zwierzęcymi. ÂŚrodek sali zajmowały trzy stoły, obstawione krzesełkami. Przy stole siedziało dwóch elfów i jeden człowiek.
- Faoel, Yalla, Stachu - rzekł Veeol - Ten chłopak zje dzisiaj z nami. Co tam mamy?
- Jeszcze ciepła dziczyzna - odpowiedział elfka imieniem Yalla - Ustrzeliłam piękną łanię dzisiaj. Wchodź, wchodź chłopaku - powiedziała pogodnie
- Napijesz się czego? - zapytał się człowiek imieniem Stach - Faoel, co my tam mamy...?
- Mamy tak...

* - ....eee... wodę albo herbatę
* - ...yyy... piwo
* - ...hmm... wino
* - ... iii.... o i gin.

Ciaran:
- O niczym innym nie marzę tak jak o kielichu dobrego wina! Uśmiechnął się chłopak.

Ciaran zawsze miał słabość do wina, postanowił więc uważać, by czasem nie wypić o jeden puchar za dużo.

Jeden kielich w zupełności Ci wystarczy. Pilnuj się, żeby nie skończyć jak ostatnio.

Rozejrzał się. Nigdy nie widział tyle elfów w jednym miejscu. Biła od nich jednak atmosfera gościnności, dobrej woli. Czuł się dobrze w ich towarzystwie.

- Podróżuję do wsi Jaggiel, a na imię mi Ciaran -  zaczął nieśmiało rozmowę. - Wysłano mnie tam z ramienia Konkordatu, jako potencjalnego rekruta. Nie jestem pewien co może mnie tam czekać, ale obawiam się, że może chodzić o coś więcej niż pomoc przy zbiorach. Nie słyszał ktoś z Was może jakichś historii, czy plotek o tym miejscu? Dobrze wiedzieć czego się spodziewać, zwłaszcza gdy podróżuje się samotnie i bez miecza u boku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej