Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część II - Sabotaż

<< < (13/18) > >>

Toruviel:
Toruviel przyjęła z uśmiechem pochwałę i rozkoszowała się temperaturą, która jej odpowiadała. Do tego stopnia, że poluzowała koszulę o kilka guzików. No bo kto jej zabroni? Zaczęła także z nudów liczyć strzały w kołczanie. Naliczyła ich 26. Po tym odłożyła kołczan.
- Gdzie dają takie pancerze, panie Gascaden?

Gascaden:
Gascadena z miłej drzemki wyrwała elfka, splótł ręcę i spojrzał na nią, albo prędzej na jej walory. Syknął po jaszczurowemu i wysunął na chwilę język, żeby za chwilę go schować. Wybadał przy tym nieco okolicę, a szczególnie to zapach. Nic się nie zmieniło poza brakiem jednego kupca.
- Taki pancerz? No.. Wystarczyłoby po prostu ubić wiwenę i ją oskórować. A właściwie to za darmo, z takiej jednej organizacji, z Bractwa dokładnie. A powiedz mi miła elfko, gdzie taką ładną arafatkę można dostać?

Kermos z Baźin:
I trzeba czekać te parę godzin aż coś się wydarzy. Jak Kermos to przetrwa? Pewno tak jak zwykle. Zamknie oczy i będzie drzemał udając, że medytuje i nie słuchał rozmów towarzyszy. Oraz mając nadzieję, że nikt jemu nie przeszkodzi.

Toruviel:
- Oho, rycerza będziemy mieli.- zaśmiała się, ale nie wrednie. O dziwo. Nie okazała też jakiegoś zdziwienia, gdy spytano o jej arafatkę. Wiedziała też, gdzie spojrzał. Uśmiechnęła się jedynie.- Na pierwszym lepszym targu da się kupić. Była tania, to żem wzięła.- odrzekła.

Gascaden:
- Bądź co bądź, nieźle walczą w tym Bractwie i znają się na rzeczy, ale ta magia to mnie przerasta. - i on również się zaśmiał. Po chwili westchnął. - Szkoda, żem nie wziął tych rogów cieniostworów, pewnie bym sprzedał za nie małą sumkę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej