Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część II - Sabotaż

<< < (12/18) > >>

Kermos z Baźin:
-Pfff.
Skomentował dosadnie całą sytuację przelewając myśli w słowa i wyrażając swoje zdanie na temat zdarzenia. Wstał i zeskoczył z wozu. Po ciemku pomacał trochę ziemię w poszukiwaniu kamieni. Infrastruktura do najlepszych nie należała, więc szybko znalazł coś, co nadawałoby się na pocisk. Ze znaleziskiem kroczył spokojnie w stronę czoła karawany, gdzie napadły ich dwa cieniostwory. W zasadzie jako myśliwy mógłby się zająć obojgiem. Po ciemku wypatrzył jednego z nich. Podrzucił kamyk w górę i wyciągnął dłonie przed siebie.
-Anoshu!
Mroźny podmuch wydostał się z jego rąk i utworzył przed turdnaszanem niewielkie lodowisko. Po akcji złapał spadający kamyk i dobył swojej procy. Nałożył pocisk na rzemień i wystrzelił prosto w stwora. Krzywdy mu to nie zrobiło, ale zwróciło jego uwagę. I zdenerwowało. Kermos przeskoczył jeden z wozów i odszedł kilka kroków. Cieniostwór w tym czasie przystąpił do szarży. Biegnąc poślizgnął się na zamarzniętej ziemi i tracąc równowagę przywalił w ten właśnie wóz. Może i był myśliwym, ale nie bawiły go podchody.
-Izosh!
W jego dłoni pojawił się sopel, którym cisnął prosto w łeb bydlaka kończąc jego egzystencję.

//1x cieniostwór.

Toruviel:
Toruviel wycelowała w pozostałego cieniostwora i puściła cięciwę. Strzała trafiła zwierzę w bark. Stwór warknął i ruszył szarżą na elfke, która zdążyła znowu napiąć łuk i strzelić w okp bydlaka, przez co aż się wywalił. ÂŻył i podnosił się. Był wściekły.
//Nie użyłem żadnego finiszera.

Gascaden:
I duet złożony jaszczuroczłeka i elfki rozdzielił się, i tak samo zrobiły cieniostwory. Gascaden przygotowany na atak czekał, aż bestia podejdzie bliżej, niestety nie spodziewał się, że ten czarodziejski płaz obudzi się i wtrąci się w paradę. Zaczął czarować tymi swoimi zielonymi łapkami i zaraz zrobił lodowisko, a potem strzelił procą w cieniostwora jaszczura. Ten postanowił poślizgać się na lodzie, co dla cieniostworów nie zdarza się zbyt często, a skutek tego był taki, że przywalił rogiem w wóz, a potem został przez żabkę dobity soplem lodu. Jaszczuroczłek jedynie pokiwał głową na boki niezadowolony i westchnął. Wtedy dojrzał jak elfka zaczyna pruć swoimi strzałami w nocną bestię, z czego jedna strzała trafiła bydlaka w oko, oślepiając go częściowo. Gascaden gwizdnął głośno zwracając na siebie uwagę cieniostwora. Bestia przechyliła głowę patrząc zdrowym okiem na tego gwizdającego gada, następnie odwrócił się całkiem w stronę nowego przeciwnika. Wielka bestia zaczęła powoli kroczyć w kierunku ofiary. Kiedy znalazła się dość blisko, jaszczur szybko poszedł krok do przodu i swoim młotem rąbnął w zdrowe oko cieniostwora, miażdżąc tą część czaszki. Potwór zaryczał głośno, że aż śpiące w okolicy na koronach drzew ptaki odleciały spłoszone. Wściekła bestia na ślepo machnęła swoim ciężkim łapskiem. Jednak Gascaden zdążył w porę cofnąć się do tyłu, wielka łapa po chwili z powrotem z impetem wylądowała na ziemi. Jaszczurzy rekrut Bractwa szybko zamienił młot na topór i jak najciszej zaczął okrążać ślepą bestię. Zraniony, ślepy cieniostwór stał w miejscu dysząc ciężko, widocznie całe to polowanie na karawanę nie było najlepszym pomysłem. Rekrut Bractwa ÂŚwitu złapał pewniej trzonek topora i ciął zamaszyście po karku wielkiej bestii i szybko odskoczył do tyłu. Po raz kolejny wielki czarny niedźwiedź z rogiem nosorożca odwrócił się i machnął łapą na ślepo w stronę, z której oberwał, na szczęście w nic nie trafiając. Co raz ciężej stał na swoich łapach, dysząc co raz bardziej, po chwili sterczenia wielka bestia z paskudną raną na karku i zmiażdżoną częścią czaszki osunął się finalnie na ziemię, gdzie wyzionął swojego ducha.

Longinus Podbipięta:
Oba cieniostwory padły. Zginął tylko jeden kupiec, którego pochowano. Postanowiono już nie jechać, jeno prze obozować. Z rana wyruszono. Znowu zapanował spokój.
- Wczoraj było niebezpiecznie, dobrze że tam byliście.- pochwalił drużynę Lewus.- Po południu będziemy w zasięgu bandytów z K'efir.- dodał. A była godzina 10. Było też całe 20 stopni.

Gascaden:
Było dość ciepło, to odpowiadało jaszczurowi, aż jego łuski się już nagrzały. Siedział z tyłu wozu i z opuszczoną głową drzemał sobie w najlepsze, bo i tak nic się nie dzieje.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej