Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część II - Sabotaż

<< < (4/18) > >>

Gascaden:
I jak zielona, magiczna żaba się odwróciła to widziała gadzinę jaszczura zwaną Gascadenem. I tak szli i szli, aż doszli do garażopodobnego czegoś lub po prostu zowiącego się stajnią. Grupka ludzi, osły, wozy, osły. Osły? Czy naprawdę już ci kupcy nie mogli załatwić sobie szkapy? Chyba wychodzi na to, że osły to też dobra siła pociągowa. Gascaden wlazł na ten pusty wóz, który Kermos musiał pamiętać z poprzedniej wyprawy, w której jaszczurzy członek Bractwa nie uczestniczył. Zajął sobie najlepsze i najwygodniejsze miejsce i czekał na pozostałych. - No, możemy ruszać od zaraz. - rzekł i czekał aż reszta ruszy swoje dupska. Zapowiadała się długa podróż.

Rengar:
Wskoczyłem na wóz, po czym zająłem pierwsze lepsze miejsce.
-Jak dla mnie mogli byś my już wyruszyć, jeśli pozostali nie mają nic przeciwko.
Przyjąłem wygodną pozycję do dłuższej podróży i czekałem aż reszta się wyzbiera.

Longinus Podbipięta:
Z kolei Lewus, sługa Longinusa zasiadł na miejscu woźnicy.
- Uzgodniłem z nimi by wzięli najkrótszą drogę - to oznacza, że nie tylko bandyci z K'efir mogą być zagrożeniem.

Rengar:
- Proszę wybaczyć mi tę śmiałość ale czy to nie jest głupi pomysł aby narażać się na niebezpieczeństwo ze strony nie zamieszanych w spór bandytów ? Zawsze Jest ryzyko że podczas starcia z nimi stracimy wóz i wtedy już z przynęty nici.

Longinus Podbipięta:
- No to go nie straćcie.- odrzekł surowo Podbipięta.- A teraz już jeźdźcie, bo do jutra rana się nie zabierzecie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej