Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Jaja dla kucharza

<< < (6/9) > >>

Zaidaan:
Szkapa tylko na Ciebie spojrzała, w jej oczach mogłeś zobaczyć chęć mordu wszystkich jaszczurek. Albo po prostu Ci się zdawało. Gdy wsiadłeś na wóz, Edward podał Ci śniadanie składające się z jabłka z nieznanego źródła i trochę chleba ze smalcem z cebuli.
- Smacznego. - dodał jeszcze tylko.
Następnie Edward smagnął lejcami, a anty-jaszczurza szkapa ruszyła przed siebie.

Gascaden:
Jaszczur jeszcze znalazł w oczach konia jakiś dziwny  wzrok, taki niecodzienny, taki który chyba chciałby się pozbyć wszystkich jaszczurzopodobnych istot. Gascaden chyba znalazł swojego pierwszego rywala podczas tej podróży. Ale po co się przejmować jakąś tam szkapą? Jaszczuroczłek odebrał od Edwarda śniadanie i podziękował skinieniem głowy, następnie zabrał się za spożywanie posiłku. Nie było to jakieś śniadanie marzeń, ale coś zjeść trzeba, dlatego też nie marudził. Szybciutko zajął się jedzeniem, ale jeszcze nie usłyszał odpowiedzi na swoje pytanie, czy przypadkiem nie usłyszeli, czy specjalnie je zignorowali? Jaszczur postanowił zapytać ponownie. - To ten.. Daleko jeszcze? - zapytał w ten najbardziej nieznośny na świecie w sposób, którego żaden podróżujący nie lubi, a tylko wyrywa sobie włosy, gdy natrafi na pasażera, który ciągle dręczy takimi pytaniami. To są najgorsze, psychiczne tortury.

Zaidaan:
A Edward dalej kierował wozem, a Marek postanowił odpowiedzieć na Twoje pytanie.
- Nie, jeszcze tylko parę godzin. Do południa powinniśmy zdążyć dotrzeć do osady.

Gascaden:
Gascaden wysłuchał co Marek mu odpowiedział. Jeszcze parę godzin, w dodatku przed południem. W sumie dla jaszczura to i lepiej, wtedy będzie miał resztę dnia na zajęcie się swoją sprawą, ale zanim w ogóle zajmie się tym to musi jeszcze dotrzeć do osady i stamtąd dopytać o prawdopodobne legowisko mombaków. Teraz już zamilkł na resztę drogi i tylko dokończył wcinać swoje śniadanie, teraz tylko rozmyślał co zrobi z tymi pieniędzmi gdy już zdobędzie te jaja. W sumie przez chwilę zastanawiał się jak smakuje jajecznica z takiego jaja, na pewno jest większe od jajecznicy z kurzego jajka, ale tu chodzi o smak! Pewnie będzie musiał zapytać kucharza o próbkę dania z jaj mombaka, bo teraz ta myśl nie chce mu dać spokoju.

Zaidaan:
I jechaliście tak spokojnie, monotonnie mijając różne drzewa i krzaki, jakieś skrzyżowanie dróg też się znalazło. Ale wreszcie po paru godzinach jazdy w końcu ujrzałeś drewnianą palisadę, na której stało paru strażników. Wtedy zdawało Ci się, że czas mija szybciej, albo to szkapa zaczęła szybciej ciągnąć wóz.
- No, to za niedługo będziemy musieli się rozstać, właściwie to zaraz będziemy przed bramą. - odparł Marek.
Jechaliście tak jeszcze parę minut aż zajechaliście pod bramę, ujrzałeś tam jakiegoś przerażonego, nieco poranionego człowieka, w rozszarpanym ubraniu, który kłócił się ze strażnikiem przy bramie.
- Człowieku, znajdź litość, pomóż mi! Przeklęte mombaki, zaatakowały mnie gdy wiozłem zapasy mięsa, pomóżcie mi! Zlitujcie się nad poszkodowanym człowiekiem. - krzyczał ten jegomość, nawet uklęknął na dwa kolana, widocznie był przerażony ze spotkaniem z tymi 2,5 metrowymi wężami. A strażnik jak stał tak stał, próbował jakoś uspokoić poszkodowanego.
- Nie możemy opuścić stanowiska, obiecujemy, że poinformujemy komendanta o legowisku mombaków, ale teraz w tej chwili nie jesteśmy w stanie pomóc. - odparł strażnik.
Edward zatrzymał nieopodal wóz i odwrócił się do Ciebie.
- No, dziękujemy za ochronę. W sumie nawet nie było tak źle, obawiałem się skończymy jak ten biedak. - kiwnął na klęczącą biedaczynę.
- Od samego początku mówiłem Ci, że nie jest tak źle. Teraz mu zapłać, żeby nie było żeśmy jakieś sknery. - wtrącił się Marek.
- Dobra, cicho już bądź.. - skarcił go Edward i podał do Ciebie jakiś mały mieszek. - Masz, dwadzieścia grzywien. Dziękujemy jeszcze raz za ochronę. I żegnaj!
Teraz od Ciebie zależało co zrobisz dalej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej