Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Egbert:
-Przed pójściem na zamek moglibyśmy zająć obie te wioski. Wtedy nie ryzykowalibyśmy, że tamci wyprowadzą kontratak na ziemie już oczyszczone. Jak dla mnie, to najrozsądniejsza strategia. Nardea może mieć fortyfikacje, ale każdą twierdzę da się zdobyć. Poradzimy sobie z tym.
Silion aep Mor:
- Zajęcie pobliskich wiosek jest rozsądnym pomysłem lecz z racji iż nie wiemy ilu ewentualnych obrońców znajduje się w środku ponownie byłbym za tym by wysłać tam kogoś na przeszpiegi. Osobiście twierdzę iż wparowanie tam na pełnej ku*wie z pieśnią na ustach nie jest zbyt rozsądne zważywszy na to iż kapłan który zwiał mógł się przygotować na ewentualne nasze działania. Mógł się szybko przegrupować i obstawić te wioski. W końcu to mag, pyk, znikł i jest od razu w wiosce. - spojrzał na Kazmira - Nie wiem co zadecydujesz ale w tym zgadzam się z tym tutaj panem, najpierw pasowało by zająć wioski. Z tym że nic na pochopnie. - dodał.
Kamirazi:
Słowa te wydały się bardzo mądre, pochopność w niczym nie mogła pomóc. Stała lekko wycofana ale tak by wszystko słyszeć, rozpierała ją chęć działania, odkąd już nie maszerowała sama tyle się zmieniło w jej życiu, ciągłe zwroty akcji i działania... ku jej zaskoczeniu nawet napięta atmosfera nie potrafiła zgasić jej zapału.
Kazmir MacBrewmann:
- Dobra, więc zaatakujemy wsie. Silion, zwiad. Egbert, przekaż że rozbijamy obóz. Wykonać.
Silion aep Mor:
- Jechać samemu czy wziąć kogoś ze sobą? - zapytał - Twoja siostra mogła by się wykazać. - zbliżył się do Kazia by szepnąć mu do ucha.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej