Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian I

<< < (18/49) > >>

Egbert:
Egbert także po chwili wysiadł. Postawił obie nogi na ziemi, a że każda z nich była potężna jak konar wielkiego dębu, to ziemia nieomal zatrzęsła się pod jego stopami. Chcąc rozciągnąć się trochę po wielogodzinnej jeździe, mężczyzna napiął mięśnie i rozłożył szeroko ramiona. Prosta koszula przez moment opinała się na nim jakby szwy miały w niej zaraz puścić, ale koniec końców ubiór wytrzymał. Trwało to tylko krótką chwilę, bo lewa dłoń najemnika niemal natychmiast powędrowała do rękojeści mosiężnego miecza, na której spoczęła. Sam Egbert rozejrzał się machinalnie wokoło i ruszył do wejścia. Pierwsi weszli ta panna w kapturze i ork, a on zaraz za nimi. Pomieszczenie wyglądało w porządku, ale ochroniarz zatrudniony przez Meritha i tak zaczął wypatrywać jednostek potencjalnie niebezpiecznych, to znaczy wszelkiej maści awanturników i tym podobnych.

Narrator:
W środku siedziało pięć osób, ale najbardziej wyróżniał się on.


//Rikka jesteś Krwawym Wróblem, Vernona Ravnbloda możesz kojarzyć.

[hide group=1,69]To arcyszpieg Aragorna[/hide]

Merith:
Merith po wejściu do środka nie zareagował na widok tajemniczej persony. Doskonale go znał, ale nie spodziewał się go spotkać tutaj. Po tym co przeszedł w trakcie kampanii przeciw dzikim wampirom długo się kurował. Przypadek? Czy też Vernon na nich czekał. Merith wskazał stół drużynie, podszedł do baru opłacić pobyt.

Rikka Malkain:
Rikka przekroczyła próg ujęta trochę manierami Ashoga. Jak się okazało, w środku zajazd robił równie dobre wrażenie co na zewnątrz. Futra były tym, co szczególnie przypadło wampirzycy do gustu. Dekoracje w formie ciężkiego żelastwa na ścianach też prezentowały się całkiem nieźle. Może mało to było wyrafinowane, ale taki styl tutaj pasował. Nie zwlekając, podeszła do stolika wskazanego przez elfa i odsunęła sobie jedno z krzeseł. Oczywiście zerknęła wcześniej na pozostałych gości karczmy, ale z początku nie dostrzegła w nich niczego niezwykłego. Ot, podróżnicy. Po zajęciu miejsca zdjęła z głowy kaptur uwalniając swoje gorętsze od ognia włosy. Nie chciała jednak mieć ich rozpuszczonych, więc szybko wyjęła z kieszeni kawałek rzemyka i z jego pomocą zmieniła fryzurę na wysoki kucyk. Wtedy zobaczyła, że jeden z tych obcych się w nią wpatruje. Vernon Ravnblod. Zakołatało jej w głowie. Nie miała przyjemności poznać, ale przeglądała jego akta. Kruki trzymały w swojej siedzibie dużo ciekawych teczek, a w tej opatrzonej nazwiskiem tego szpiega znajdował się również jego portret.

Narrator:
Człowiek wstał, gdy wszyscy zasiedli na miejscu zbliżył się do kompanii.
- Przepraszam, można? Jestem Dragosani Antałes, kupiec. Korzenny. Zmierzacie może do Omas?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej