Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian I

<< < (19/49) > >>

Kazmir MacBrewmann:
Karczma na ziemiach Torsteina była miłą odmianą od tego co zastać można na Podgrodziu, Kazmir usiadł ledwo a już podano im białe wino i ostrygi. Wódke i ogórki w sensie że. Za wszystko bulił elf. Wtedy też zjawił się pan Antałes. Czy my go z rąk wąpierzy nie uratowali?
- A można, i tak zmierzamy. A co?

Narrator:
- Bo to niebezpieczne. Usiadł. - Grasuje tam "sekta", ale w istocie to zwykli bandyci. Konkretniej to ponoć piraci. Dacie wiare?! Wymyślili sobie że założą kult tej istoty co pokonała demony, prości ludzie to łyknęli jak małpa kit.

Kazmir MacBrewmann:
- Dużo wiesz jak na kupca, panie Antałes. Rzekł polewając wszystkim wódki, Merith nadal gadał z karczmarzem. Zagryzł ogórka.

Narrator:
- No bo dużo podróżuje, i mam sporo przyjaciół. Puścił oczko Kapturkowi. Vernon nadal miał swoją siatkę, w końcu pracował z Celią. Konkretniej to dla niej. Bawiła go szopka jaką teraz odgrywali. Kazmirowi szło nieźle, ale Ashog - który wyciągnął go z piwnicy - był skonfundowany tym co się dzieje.
- Nie jest jednak tak źle jak mówią.

Merith:
- Tak... przyjaciół masz dużo Dragosani. Rzekł przewracając oczyma gdy się dosiadał. - Zaraz podadzą jedzenie, wynająłem całe drugie piętro. A teraz... skończ waść przedstawienie i mów co tu robisz Vernon, i co wiesz. Oszczędzisz nam czas.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej