Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian I
Rikka Malkain:
Rikka uśmiechnęła się w drzwiach do Kazmira, bo ku swojemu zdziwieniu odkryła, że coraz lepiej czuje się w kompani najemników. Będąc na zewnątrz przywitała na twarzy podmuch nocnego powietrza i poruszyła lekko nosem chwytając wszystkie nowe zapachy. Igliwie z pobliskich drzew, zapach zwierząt które czekały w stajni, swąd z kuchni dochodzący z uchylonego okna kawałek dalej. Wampirzyca czuła wszystko. Nie ociągając się jakoś specjalnie, wskoczyła zaraz na swoje miejsce na furgonie. To samo, które zajmowała zeszłej nocy. Zaciągnęła też na głowę swój kaptur i już była gotowa do drogi.
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir czuł jeno końskie gówno zmieszane z zapachem kaszanki z kuchni. Wprost poetycki duet. Kapral ruszył w stronę furgonu, zasiadł na miejscu obok Rikki. Poczekał na resztę i wtedy ruszyli. Dość szybko. Bo Merith zapewnił magiczne światełko.
Egbert:
Egbert, zupełnie tak jak poprzedniej nocy, wpakował swoje wielkie cielsko do wozu i nawet przyjął podobną pozycję. Plecy oparte o ściankę, łapa na rękojeści miecza, oczy przymknięte. Kołysanie furgonu nie przeszkadzało mu ani trochę, więc czuwało mu się tutaj całkiem komfortowo. Chociaż z reguły najemnik starał się myśleć o tym gdzie jest teraz i co robi, to obecnie nie mógł się powstrzymać by nie wybiec myślą trochę w przyszłość. Perspektywa walki, która może go czekać w niedługim czasie, bardzo mu się podobała. Chętnie wpakowałby komuś w bebechy swój kilogram mosiądzu.
Kazmir MacBrewmann:
Jechali długo, w ciszy. Bowiem wjechali na teren Omas. ÂŚwiadczyła o tym jakość drogi, a raczej brak owej jakości. Zmusiło to Kazmira do poważnego zredukowania prędkości furgonu, który podskakiwał na wybojach. W końcu wyjechali z lasu na otwartą równinę, przed nimi majaczyła wioska.
Ashog "Stalowa furia":
Jadący na koniu Ashog spojrzał kierunku wioski, mimo pełni i światła Meritha nie widział za wiele. Sam nie bardzo wiedział co chce dostrzec. Nie było widać jakiejś wielkiej aktywności ani "wrogich wojsk". Mimo to przygotowywał się mentalnie do walki.
- To kogo udajemy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej