Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian I
Ashog "Stalowa furia":
Ashog kończył kurczaka, trzeciego. Ork pochłaniał duże duże ilości jedzenia jak i piwa. Czymś popić trzeba. Tłuste łapska wycierał w płaszcz, który i tak do najczystszych nie należał. Beknął straszliwie i spytał:
- To teraz gdzie?
Rikka Malkain:
Rikka, chociaż nie spała, zjawiła się w głównej sali jako ostatnia. Nie spieszyło jej się. W pierwszej kolejności doprowadziła swój wygląd do porządku, upewniła się że ubrania dobrze leżą, sprawdziła czy sprzęt jest aby na pewno gotowy do użycia, i zabrała za swoje ćwiczenia. Musiała się przecież trochę rozciągnąć po tylu godzinach bycia zwiniętą w kłębek! Dlatego nie zdziwiło jej, że wszyscy czekali już na nią na dole. Cóż, nie mieli ustalonego czasu pobudki, więc chwila w tą albo w tamtą nie powinna zrobić nikomu różnicy. Wampirzyca miała całkiem dobry humor. Ot, bez powodu. Przywitała się z drużyną i zajęła miejsce.
-Dalej.-Odpowiedziała orkowi.
-Cel podróży się chyba nie zmienił.
Kazmir MacBrewmann:
- Nie, staniemy w pierwszej napotkanej wsi i zrobimy rozeznanie. Powiedział kończąc owsiankę. - A jak trzeba to i rozpierdol.
Rikka Malkain:
-Tylko w razie czego pamiętajcie żeby nie zabijać wszystkich. Najbardziej potrzeba nam informacji. Tak tylko mówię.
Kończąc zdanie zerknęła z rozbawieniem na orka. Widać było, że nie należał ani do tych specjalnie rozgarniętych, ani powściągliwych. Wampirzyca była jednak skłonna uwierzyć, że miecz olbrzym nosił nie od parady. Widząc, że krasnolud kończy jeść, sama też się podniosła. Póki co jej własny apetyt był zaspokojony, no i nie chciała już tracić więcej czasu. Trzeba szybko dostać się na miejsce i sprawdzić w czym rzecz!
Kazmir MacBrewmann:
- No dobra, pojedli to możem jechać. Ja i Kapturek z przodu, na koźle. Wstał od stołu i ruszył ku wyjściu. Otworzył nawet drzwi Kapturkowi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej