Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Paserzy, świnie jedne!
Longinus Podbipięta:
Jaszczur zobaczył jak coś przemyka z dachu domu Lucjana na dach domu Bromora, po drodze zrzucając na ziemię kawałki zbroi, jak się okazało strażniczej. Tajemnczy ktoś celował przy rzutach. Trafił Cię w głowę butem, a innego strażnika napierśnikiem. Korzystając z faktu, że leżysz na ziemi, jegomość zeskoczył na murek a z niego na ziemię, po czym przeczołgał się przed dziurą w murku.
Gascaden:
Przy kolejnych poszukiwaniach, już nic ciekawego jaszczur nie znalazł. No, może z wyjątkiem tajemniczej persony, która lubi sobie biegać po dachach. Wszystko było by w porządku i Gascaden by się nawet w to nie mieszał, gdyby nie ten szczegół, że ten tajemniczy jegomość, akurat. Tak przypadkiem skacze sobie po tych domach, które są narażone na kradzież z kosztownych rzeczy, a potem jeszcze obrzuca strażników i samego jaszczura elementami zbroi, która należała do jakiegoś strażnika. Już nie należy, bo pewnie nie żyje, ale jak było, to nie wiadomo. Wiadome jednak było, że but nie ubłagalnie spada prosto na łeb gada, to było na tyle nieprzyjemne, że wywróciło jaszczura, a jegomość zdążył to wykorzystać i wkraść się przez dziurę, którą zrobił sam Gascaden. W sumie lepiej oberwać butem, niż napierśnikiem jak kolega strażnik obok, który chyba będzie boleśniejsze skutki odczuwał później. Jednak nie to było najgorsze, najgorszy okazał się fakt, że człowiek idealnie wykorzystał dziurę murze i bezbłędnie przez nią przeszedł. Tylko jeszcze bardziej doprowadziło Gascadena do furii. Uderzył swoją gadzią łapą schowaną w pięść o bruk, żeby przynajmniej minimalnie wyładować tą złość i szybko się podnosząc, z toporem w ręku postanowił wejść głównym wejściem, który raczej nie jest blokowany przez martwą ścianę cegieł, która tak bardzo nie lubi jaszczurzego bohatera.
Longinus Podbipięta:
Biegnąc tak nie spotkałeś niczego, co mogło Cię nakierować na Twój cel. No do czasu, aż Twój cel wybiegł z jakiejś bocznej alejki i wpadł na Ciebie. Oboje się wywróciliście. Tobie wypadł z ręki topór, zaś uciekinier przestał uciekać. Stanął na przeciwko Ciebie, zagradzając Ci drogę do topora. Dobył sztyletu i przyjął bojową pozycję.
1 x Tajemniczy włamywacz
Gascaden:
I jaszczur cały naładowany gniewem i chęcią mordu biegł przed siebie, ale że włamywacz był zwinniejszy to szybko zniknął z pola widzenia gada. No, chyba że nierozsądnie wpada nagle na tego przed kim ucieka, oboje się wywrócili. Choć Gascadenowi przez chwilę przeleciała myśl, skąd taki drobny człowiek miał tyle siły żeby powalić takie bydle jak ten jaszczur? Fakt, był zwinny, ale nie był ludzkim taranem! Bądź co bądź czołowe zderzenie nie wypadło najlepiej, gorzej! Jaszczur jeszcze zgubił gdzieś swoją broń! Włamywacz szybko się pozbierał i teraz zmienił taktykę. Zamiast spieprzać w czym miał przewagę, wolał powalczyć z dość niebezpiecznym przeciwnikiem. I teraz miał się przekonać o tym błędzie! Gascaden szybko się podniósł z ziemi i stawił czoła przeciwnikowi. Jeszcze szybkim okiem zbadał sytuację i teren w jakim się znajduje, topór był za przeciwnikiem, a nikogo prócz dwójki nie było. A więc teraz nadszedł czas na walkę! Jaszczur po przyjęciu bojowej postawy, czekał na swojego przeciwnika, mimo że nie miał w łapie żadnej broni, to i tak jego trujące rzędy zębisk i długi ogon jest wystarczającą bronią. W końcu złodziejaszek ruszył do ataku, trzymając sztylet uniesiony nad głową, zaszarżował na gadzią bestię. Widocznie może i był dobrym akrobatą, ale nie wojownikiem! W takim razie Gascaden mógł to dobrze wykorzystać i uprzednio złapał za kostkę ze sztyletem, żeby wróg sobie nie strzelił do głowy jakiegoś głupiego pomysłu, wbić tą wykałaczkę w jaszczura! Zaraz potem łapiąc drugą rękę i ją zatrzymując spróbował wykorzystać rząd swoich zębisk i otwierając swoją wielką paszczę, wgryzł się w bark człowieka obdarowując go toksynami i bakteriami, które za jakąś dobę, może więcej zabiją nieszczęśnika. Po chwili puścił bark mężczyzny. Po unieruchomieniu ręki z bronią, Gascaden natychmiast korzystając ze swojego ogona, oplótł go sobie wokół nogi włamywacza i jednym szybkim, acz mocnym pociągnięciem, pozbawił przeciwnika równowagi. Teraz wróg leżał z ugryzionym barkiem, z tykającym zegarem oraz był całkowicie unieruchomiony. Gascaden korzystając ze swojej siły zaczął wykręcać rękę bandyty, a swój obrzydliwy pysk przybliżył do twarzy biedaczyska. - No. Teraz gadaj gdzie reszta twoich kolegów, radziłbym ci się spieszyć. A najlepiej to jeszcze powiedz gdzie zabieracie te skradzione przedmioty, szumowino. - bandyta mógł poczuć dość obrzydliwy smród z paszczy jaszczura, prawdą było to że raczej on nie dbał o czystość i zapach jego jamy ustnej. Jeszcze zlokalizował wzrokiem swój toporek i łapiąc go ogonem, powrócił w posiadanie swojej broni. Złapał do ręki i przyłożył do gardła ofiary.
Longinus Podbipięta:
- Arghhh... w...w... starym.... mieście jest... arghhh magazyn. !- wycedził przez ból od ugryzienia i wykręconą rękę.- Tam... znosimy rzeczy... arghh... może ich tam... znajdziesz.- dodał i zemdlał z bólu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej