Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicze wezwanie
Dragosani:
- Miłej zabawy - rzucił mu jeszcze Drago. - Tylko pamiętaj, żeby strząsnąć - doradził mu jeszcze w swej wielkiej mądrości, która zbierał przez całe wieki swojego życia, zbierania doświadczeń i niezliczonych podróży po świecie. Został w głównej sali. Sam. Znaczy sam nie licząc innych osób.
Adamus zaś skierował się w stronę wyjścia. No i w końcu wyszedł. Na zewnątrz już zapadła noc. Wokół i tak było jasno, wszak teren zajadu był oświetlony. Adaś mógł zobaczyć budynek, w którym zapewne przygotowano ich pokoje. Widział także stajnię i mała budkę, która zapewne była wychodkiem. Zdradzało to takie wycięte serduszko w drewnianych drzwiach.
Adaś:
Gdy wyszedłem na zewnątrz, odetchnąłem pełną piersią. Miło było poczuć wieczorne powietrze, po czasie spędzonym w zaduchu karczmy. Ale starałem się nie rozpraszać w końcu wyszedłem w konkretnym celu. Zacząłem rozglądać się po placu, szukając celu który by wypadało oznaczyć. Kiedy rzuciła mi się w oczy nie wielka budka udałem się w jej kierunku, podśpiewując sobie starą karczemną piosenkę:
-Dwa wampiry, w swej zabawia tarzały się po trawie....
Akurat doszedłem do drzwi, kiedy ni stąd ni zowąd zakręciło mi w brzuchu. Ale nie tak delikatnie, tylko bardzo, ale to bardzo mocno. Znaczyło to tylko jedno, grochówka chce ujrzeć znów światło dzienne!
Energicznie uderzyłem w drzwi kibelka i gdy nie usłyszałem żadnych głosów z impetem wpadłem do środka. Szybko rzuciłem okiem czy jest na tyle czysto że da się usiąść. Co prawda rewelacji nie było, ale w miarę to wyglądało, tylko trochę zapach odstraszał.
Tak więc błyskawicznie odpiąłem spodnie, które zsunąłem i siadłem oddając się tej błogiej chwili, kiedy rodzi się nowe życie człowiek może się oddać rozważaniom egzystencjalnym.
Dragosani:
Adamus mógł wzbogacić swoje rozważania egzystencjalne o czytanie ciekawych i inspirujących notek wydrapanych po wewnętrznej stronie drzwi wychodka. Od klasycznych w stylu "D+E=<niewyraźny napis>" czy "Bądź tutaj 07/02/25", przez bardziej przemyślane, jak "Bolec to stolec" i "W kupie siła", aż po prawdziwe dzieła piśmienniczej sztuki toaletowej jak "Na górze róże, na dole bez, a tu śmierdzi, jakby zdechł pies" czy też "ONI ZAWSZE OBSERWUJÂĄ!". Co ciekawe pośród tych napisów ciężko było znaleźć jakieś błędy pisowni. Widocznie osoby dzielące się swoimi przemyśleniami w takich miejscach były osobami wykształconymi. Rozważania Adamusa przerwał odgłos nadbiegającej osoby. Następnie było uderzenie o drzwi i szarpanie za klamkę. Ciche przekleństwo pod nosem.
- Kurwa, szybciej! - Adamus usłyszał zdesperowany głos.
Adaś:
Oddawałem się rozważaniom nad sensem życia oraz lekturze jakże ciekawych napisów na drzwiach. Niektóre dawały naprawdę do myślenia na temat autora. Najbardziej intrygujący był napis o jakiś obserwatorach, już miałem zacząć myśleć nad tym co autor miał na myśli, kiedy usłyszałem bieg w oddali. Następnie uderzenie w drzwi i komendę abym się pośpieszył. To oznaczało tylko jedno, nie tylko ja jadłem grochówkę, co prawda było mi trochę gościa żal ale teraz była moja kolej.
-Zara, ten proces jest czasochłonny.-A żeby podkreślić wartość wypowiedzianych słów, puściłem dodatkowo bardzo głośnego bąka.
Dragosani:
- No nieeeEEEE! - wrzasnął osobnik za drzwiami. Szarpnął mocniej drzwiami. Potem całym wychodkiem. Drewniane miejsce odosobnienia zachwiało się poważnie.grożąc przewróceniem się. Pod Adamusem coś zabulgotało. Osoba za drzwiami musiała być w naprawdę poważnej potrzebie.
- Ta grochówka... - mężczyzna wysapał, resztkami sił powstrzymując uwolnienie ciemnych sił w nim zgromadzonych. - Ten chuj ją zatruł chyba... Ahh!!! - jęknął jeszcze. Znowu zatrząsł wychodkiem. Musiał być z niego kawał chłopa, gdyż nawet przyniosło to efekt. Wychodek zdawał się stać nieco bardziej krzywo niż jeszcze przed chwilą. Adamus usłyszał jak mężczyzna za drzwiami upada na ziemię. Potem usłyszał jego jęki i sapania połączone z jakimś bulgotaniem. A jego nosa dobiegł potworny zapach, który przebijał się nawet przez odór wychodka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej