Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicze wezwanie
Adaś:
Nazwa wyprawy: Tajemnicze wezwanie
Prowadzący wyprawę: Dragosani
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zezwolenie prowadzącego
Uczestnicy wyprawy: Adaś, Dragosani
Za siedmioma karczmami, za siedmioma rynsztokami mieszkał sobie Adamus.....
Po powrocie do stolicy trzeba było się rozejrzeć i wyznać w aktualnej sytuacji. W mieście nie byłem parę lat, w ciągu których mogło się naprawdę wiele zmienić. Nie mówiąc o sytuacji w kraju, która też nie była mi zbyt znana, co najwyżej z pojedynczych plotek wymagających zweryfikowania. Dlatego postanowiłem ruszyć na ulicę by się czegoś dowiedzieć.
Tak więc udałem się w kierunku starego miasta, gdzie jak mniemałem mogłem się czegoś dowiedzieć od żaków, rzemieślników i innych humanoidalnych postaci tam się błąkających.
Dragosani:
Niedoinformowany Adamus krążył sobie po starym mieście jak zagubione dziecko we mgle. Nie wiedział co począć, nie wiedział co się dzieje! Balast niewiedzy ciążył na jego sercu, niemożliwy do uniesienia bez zewnętrznej ingerencji. Bo ileż można się dowiedzieć jeno z podsłuchanych chyłkiem rozmów?
Tak ze spraw najbardziej widocznych, to Adaś mógł sam stwierdzić, że dzień był dość ciepły, lecz słońce chowało sie za chmurami. Jakby zbierało się na deszcz, ale nie padało. No i było ciepło. Wszak byłą końcówka veris, niedługo miało rozpocząć się astas. Wspominałem, że było ciepło? Wywołało to pewne lekkość w ubiorach osób na mieście. Także kobiet, więc Adamus mógł zasycić swoje wizualne żądze. Bo było ciepło.
Pytanie jednak pozostawało. Czy w czasie jego nieobecności działo się coś istotnego? Jakieś tam plotki zapewne słyszał, ale czy mógł im zaufać? Najlepiej zapewne byłoby porozmawiać z kimś znajomym, kto nie chciałby wcisnąć mu ryby, prawie świeżej sprzed tygodnia, okazyjna cena tylko dwie grzywny, jak dla pana szefa.
Adaś:
Widok skromnie odzianych niewiast, sprawiał że chwilami zapominałem po co wyszedłem na miasto. Nawet przez myśl przeskoczył mi pomysł żeby wyskoczyć do burdelu, tak na chwilę, no może ze dwa dni. Ale nie mogłem sobie na to pozwolić, więc starając się nie zwracać uwagi na niewiasty. Uporczywie próbowałem wypatrzeć kogoś z kim można pogadać. I jak na razie jedynie z kim udało się porozmawiać to z kupcem, do którego idealnie nie wiedzieć czemu, pasowało imię Menelaos. A rozmową tego do końca nazwać się nie dało, gdyż była to próba sprzedaży mi super świeżej ryby, co rybak płakał jak ją z sieci wyciągał.
Gdy udało mi się spławić kupca, wpadłem na iście genialny w swej prostocie plan. Postanowiłem rozejrzeć się za jakąś znajomą twarzą, która by mi to i owo opowiedziała. A i może by czegoś się ze mną napiła, bo całe to chodzenie po mieście wywołało u mnie pragnienie, a samemu pić? No w sumie można, ale lepiej łączyć przyjemne z pożytecznym.
Dragosani:
Umysł Adamusa krążył już zapewne wokół butelki, gdy słońce na niebie powoli zmierzało już ku dołowi. Zbliżał się wieczór, a więc i pojawiał się kolejny przekonujący argument w mentalnej bitwie toczącej się w myślach Adamusa. Napić się, czy nie, oto jest pytanie! A jeśli tak, to czy już teraz? W sumie dwunasta minęła już kilka godzin temu, więc picie nie byłoby przejawem alkoholizmu. Powszechnie wszak wiadomo, że alkoholizm jest wyłącznie wtedy, gdy pije się przed godziną dwunastą. Interpretacja dowolna. Oczywiście sama decyzja należała do Adamusa. Wszak to on kierował swoimi poczynaniami. Był wolnym człowiekiem! I nic nie mogło wpłynąć na jego decyzje. Każdy jego krok, był krokiem wolności, wręcz symboliczną oznaką osoby prawdziwie Wolnej. Jednak nie zmieniało to faktu, iż zbliżał się wieczór. No i było ciepło.
Adaś:
Suszyło już mnie nie miłosiernie, dzień chylił się ku zachodowi. A ja błąkałem się po starym mieście jak bez celu nie mogąc nikogo spotkać ani się czegoś dowiedzieć. Jedynie sytuacje ratowały piękne niewiasty które wciąż spacerowały.
Postanowiłem że nie ma co stać po próżnicy, więc ruszyłem w kierunku karczmy. Czas było zakończyć ten dzień w jakiś przyjemny sposób. Powoli szedłem brukowaną drogą, mijałem ludzi, nieludzi i innych kiedy dopatrzyłem jeden ze straganów ze starociami. Zacząłem się przyglądać, a kiedy zauważyłem że sprzedawca jest zainteresowany tym że ja jestem zainteresowany zapytałem:
-Nie miałby Pan przypadkiem jakiejś piersiówki?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej