Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicze wezwanie
Dragosani:
Drago zmroził spojrzeniem karczmarza. Tak średnio lubił kurzą krew. Było w jej smaku to niesprecyzowane coś, co ciężko określić słowami, jeżeli rozmówca nie próbował nigdy krwi. I nie jest wampirem.
- Ja podziękuje - odparł. Spojrzał w bok, na przechodzącą gdzieś tam kelnerkę. - Dziabnę sobie twoją służkę... - Karczmarz trwożliwie też zerknął w bok. A Drago zaśmiał się.
- Ach, nie martw się, żartuję. Podaj mi dzban jakiegoś dobrego piwa i będę zadowolony. Krew mam własną. - Klepnął fiolki zawieszone przy pasie biegnącym przez pierś. Karczmarz dyskretnie odetchnął. Wskazał towarzyszom wolny stolik. Po chwili wraz z kelnerką przyniósł im zamówienia. Adamus dostał pokaźna michę grochówki i dwie pajdy chleba. Na talerzyku obok było też trochę masła, w razie gdyby Adaś lubił chleb z masłem do grochówki. Do tego podano im dwa dzbany piwa. I oczywiście kufle.
- Pokoje są już gotowe - zainformował karczmarz. - Jak panowie się posilą, to ktoś wam je pokaże, ale... - Chrząknął niepewnie. Drago chyba zrozumiał o co chodzi.
- Mamy pieniądze - powiedział.
- Za kolację i dwa pokoje to będzie pięćdziesiąt grzywien. Sześćdziesiąt, jeżeli chcą panowie jeszcze śniadanie. - Drago wysupłał coś tam z kiesy.
- Trzym - powiedział uprzejmie. - Więcej, w razie jak nabierzemy ochoty na więcej piwa. A resztę zatrzymaj. - Podał karczmarzowi jednego denara. Karczmarz skłonił się i zadowolony wrócił za ladę, życząc jeszcze kilka razy smacznego. Już chyba zapomniał o niezbyt zabawnym żarcie wampira.
415 d - 1 d = 414 d
Adaś:
Przyznam że mnie żart Draga o dziabaniu kelnerki się spodobał. Co prawda zbyt finezyjny i dużego polotu w nim nie było, ale zazwyczaj te najprostsze żarty są najzabawniejsze. A jeszcze więcej śmiechu by było, gdyby karczmarz zrozumiał ten żart dwuznacznie. No ale niestety od razu się domyślił że chodzi o picie krwi.
Kiedy zasiedliśmy do stołu, prawie od razu podali to co zamówiliśmy. Co prawda zdziwiło mnie masło do grochówki. No ale jak to mawiają, co kraj to obyczaj. Więc zabrałem się do jedzenia, odpuszczając sobie to masło.
W przerwie między jedzeniem postanowiłem zapytać o coś Draga, starając się tak mówić aby w razie czego postronni nie słyszeli:
-Powiedz mi, daleko jeszcze? ile nam jeszcze zostało do tego gaju?
Dragosani:
Drago nalał sobie piwa z dzbanka do kufla. Popił. Docenił. Dobre było.
- Jeżeli wyjedziemy skoro świt, to na wieczór powinniśmy zajechać - odpowiedział. Tak mniej więcej szacował odległość i czas ich podróży. - Nie chce mi się teraz o tym mówić, więc już w drodze wyłożę ci kilka niepisanych zasad, które tam obowiązują. Lepiej ich przestrzegać. Nasze zielone przyjaciółki potrafią być... drażliwe - powiedział, popił piwa i zaśmiał się krótko.
- Bądź co bądź to kobiety - dodał jakże zabawny żarcik. - Wiesz coś w ogóle o leśnym ludzie? - zapytał po chwili.
Adaś:
-No w sumie umysł kobiet jest niezbadany i nie da się go pojąc. A co do mojej wiedzy, to wiem tyle co z bajek, oczywiście jeśli nie wliczamy do leśnych ludzi elfy.-Odparłem robiąc ostatnie ruchy w misce z grochówką.
-Więc byłoby faktycznie wskazane, abyś mi wyjaśnił co nie co. W końcu bajki mogą kłamać, a ja nie chciałbym stracić czegokolwiek, albo oberwać czymś za to że na przykład popatrzyłem rozmarzonym wzrokiem na którąś. Bo jak rozumiem bajki o ich urodzie nie kłamią?
Dragosani:
- W Sanktuarium jest zawsze kilka elfów, ale to raczej jako goście. Na stałe przebywa tam chyba jeden - odpowiedział Drago. Wypił resztę piwa z kufla i ponownie napełnił go z dzbana. - Co do driad, to myślę, że nawet by niezrozumiały twoich spojrzeń. Nie tak jak ty to byś rozumiał. A ich uroda... cóż... - Uśmiechnął się lekko. - Są dość niskie, ale co kto lubi. Skórę mają w leśnych barwach, od zielonej do brązowej. Chociaż zauważyłem, że niekiedy jeszcze używają jakiś barwników. Nie wiem, czy dla lepszego kamuflażu, czy z jakiś innych powodów. Ale łatwo poznać, bo one się względnie łatwo ścierają. Ogólnie podsumowując są całkiem zgrabne. - Przerwał, bo podeszła do nich kelnerka.
- ÂŻyczą sobie panowie jeszcze coś? - zapytała. - Czy może mam pokazać pokoje? Są już przygotowane.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej