Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicze wezwanie
Adaś:
Rozejrzałem się po pomieszczeniu i jedyne co w nim ciekawego zauważyłem to drabina i klapa w podłodze. Spojrzałem na Draga który się za mną chował i powiedziałem:
-Zaglądnę na górę czy jest coś ciekawego.-Schowałem szable, podszedłem do drabiny i zacząłem się wspinać. Co prawda z dołu nikogo na wieży nie było widać, ale zawsze lepiej wiedzieć co ma się za plecami, albo jak w tym przypadku nad głową.
Dragosani:
Drago wszedł za Adamusem do wieży. Klapa w podłodze sugerowała zejście na dół. Może do lochów. Albo do jakiejś piwnicy. Wampir podszedł do beczki stojącej na niej i stuknął w nią, coby sprawdzić czy jest pusta.
Tymczasem Adamus dzielnie wspinał się na górę. Gdy tam wszedł zorientował się, że i tam również nie ma nikogo. Wyższa kondygnacja nie istniała, po części zwalona. NA tej, na której znajdował się Adamus widać było oznaki bytowania wampirów. Na krzywym stoliku stały dwa drewniane kubki, brudne od czegoś, co wyglądało na krew. Na podłodze leżało ciałko wiewiórki, całkowicie suche i smutne.
Na dole zaś Drago odsunął ostrożnie beczkę. Postarał się, aby nie było tego słychać. Zamierzał sprawdzić co jest na dole.
Adaś:
Aż mi się smutno zrobiło kiedy rozejrzałem się na wyższej kondygnacji. Nie z powodu braku przeciwników, lecz ubolewałem nad losem wiewiórki. Która wyglądała tak smutno, że aż serce się krajało. Jak tak można było, to po prostu bestialstwo!
Ale z racji że nic nie znalazłem, zszedłem z powrotem na dół. Tam Drago już grzebał w beczce stojącej na klapie od podłogi. Stanąłem koło niego i powiedziałem szeptem:
-To co teraz Ty przodem?-I wcale nie chciałem użyć go jako mięsa armatniego, tylko nie od dziś wiadomo że wampiry mają lepszy wzrok w ciemnościach. A że on był wampirem, a w lochach na pewno będzie ciemniej więc wypadałoby aby szedł przodem.
-Masz lepszy wzrok.-Pokrótce dodałem, żeby nie miał pretekstu się wykręcać.
Dragosani:
Wiewiórka spoglądała na Adamusa martwym wzrokiem swoich oczek, czarnych jak paciorki. W takim niemym wołaniu o pomszczenie jej malutkiego życia.
- Hm... - mruknął Drago. Otworzył klapę. Pod nią była drabinka prowadząca na niższy poziom. - Mi to jedno - powiedział. - To wygląda na zejście do podziemi, może połączone jest z tym na zewnątrz. Więc można się rozdzielić. No albo zejdziemy tutaj razem i wspólnie przeszukujemy lochy. Liczę na twoją opinię. - Zmusił Adasia do uczestnictwa w procesie decyzyjnym.
Adaś:
-Mhm ciężki temat.-Powiedziałem do Draga, który koniecznie chciał znać moją opinię. Już chciałem nakreślić jakie są przed nami możliwości z strategicznego punktu widzenia. Gdy koniec końców stwierdziłem, że nie ma co kombinować. Co prawda nie była to walna bitwa gdzie liczą się ludzkie życia, tu chodziło tylko o jakieś tam wampiry. Co prawda nie bagatelizowałem przeciwnika, bo nie wiedziałem kim są i co potrafią. Ale nie było sensu rozważać wszystkich opcji, więc powiedziałem do Draga.
-W sumie możemy się rozdzielić, jakby było trzecie wyjście to mamy Ilarę na drzewie. To kto idzie gdzie? Może niech los rozstrzygnie?
Powiedziałem i nadstawiłem rękę tak jak to się robi do gry w papier kamień i nożyce.
//:Proponuję kostkę tak jak wcześniej, losujemy dla jednego. To se wybierz dla którego, wieża niech będzie jedynką :)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej