Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicze wezwanie
Adaś:
-Nie to nie.-Odpowiedziałem i piłem dalej, kiedy nagle pojawił się Drago. Grzecznie go wysłuchałem, po czym wyciągając nogi i owijając je w onuce powiedziałem do niego:
-Dla Ciebie może młodziki, a pewnie są starsze ze dwa razy niż mój wiek i Ilary razem wzięte. Lepiej powiedz jak to widzisz. W końcu poznałeś teren, więc pewnie już masz jakiś pomysł?
Dragosani:
Drago usiadł sobie przy drzewku. Wykorzystał do tego valfdeński przykuc.
- Jak mówię "młodziki" to mam na myśli takich prawdziwych leszczy - odparł. - Pewnie niedawno zostali przemienieni i wciąż uważają się za nie wiadomo kogo. Podejrzewam, że przybyli z Revar... mamy tam spory problem z dzikimi wampirami. No, ale teraz to nieistotne! - Machnął ręką. Teraz istotne były ruiny zamku.
- Jak wcześniej ustaliliśmy, zaatakujemy za dnia, po wchodzie słońca. Nie powinno być wtedy wampirów na zewnątrz. Wybadamy spokojnie teren, potem sprawdzimy wieżę. Cholera wie, czy tam nic nie będzie siedziało. Jak będzie już czysto, zejdziemy do lochów. Może z wieży będzie tam druga droga? Byłoby miło. Ilaro, ty zaczekasz na zewnątrz. Jeżeli ktoś będzie próbował uciekać - zatrzymasz go. Już ty masz na to swoje sposoby. - Uśmiechnął się tajemniczo, jak gdyby coś wspominał. Driada kiwnęła głową. Wiedziała, że jej łuk straci sporą część swojej przewagi w ciasnych pomieszczaniach. A i tez sama wolała tam nie wchodzić. Bo jakże to tak, mieć kamienny sufit nad głową, zamiast nieba i gałęzi?
- Adamus, jak wcześniej mówiłem. Staraj się uszkodzić mózg albo odcinać głowy lub kończyny. Masz może jakąś runę? - zapytał.
Adaś:
-Hoho już lata run nie używam.-Powiedziałem na wspomnienie dawnych czasów. Była to bardzo przydatna rzecz, tylko że na jakiś czas wyszła z obiegu, a ja jakoś nie miałem głowy aby uzupełnić braki. -Ale myślę że w razie czego strzał w głowę też będzie dobry. A co do planu to myślę że nie mam żadnych uwag do niego. Plan jest dobry, najwyżej jakby coś się spieprzyło to będziemy improwizować.-Powiedziałem i założyłem buty i teatralnie poruszałem na przemian nogami, tak jakbym chciał aby lepiej się ułożyły.
-Jak na razie myślę, że można byłoby się ciut zdrzemnąć. Ty masz wyczulone zmysły to chyba zadbasz o nasze bezpieczeństwo w odpowiedni sposób?
Dragosani:
- Szkoda... podmuch ognia w twarz byłby przydatny... - mruknął Drago. - Chociaż strzał w głowę też zadziała. Ale dla pewności po czymś takim tę głowę jeszcze odetnij - poradził. - I w sumie masz rację, przyda się wam trochę snu. Będę czuwał, nie martwcie się. - Uśmiechnął się tak, że ciężko było się nie martwić mając takiego "strażnika". Bo kto wie czy nic dziwnego mu do łba nie strzeli!
Adaś:
-Dobra, to budź nas o świcie-Powiedziałem do Draga i dłużej nie czekając ułożyłem się pod jednym z krzaczków rosnącym nad strumykiem. W takim przypadku każda minuta snu była cenna, więc trzeba było je wykorzystać. A pomysłami Draga nawet jeśli jakieś miał, nie było sensu się przejmować. Nawet jakby się napił mojej krwi to pewnie dostałby jakiejś nieprzyjemnej choroby wątrobowej, a o inne rzeczy się nie martwiłem. Co mógł mi zrobić wąsy narysować?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej