Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Tajemnicze wezwanie

<< < (23/46) > >>

Dragosani:
- Tak, dwa razy miałem taką okazję - odpowiedział Drago. - Co ciekawe za każdym razem smakował inaczej, mimo że składniki były niewątpliwie takie same. Ilara tłumaczyła to tym, że smak zależy od emocji, które w danej chwili towarzyszą pijącej ten trunek osobie. - Oddalili się już sporo od zajazdu. Jechali przez las, który z każdym kilometrami zdawał się robić coraz bardziej dziki i zielony. Mimo to trakt był dobrze utrzymany. Słońce wędrowało po niebie, znacząco upływ czasu i ich podróży.
- Masz jeszcze jakieś pytania? - zachęcił wampir. Dzięki rozmowie czas szybciej leciał.

Adaś:
-W sumie ciekawi mnie jeszcze, skąd się znasz z driadami? ÂŻe tak powiem królewski przywilej, czy już miałeś wcześniej z nimi jakiś kontakt sprzed koronacji?

Dragosani:
- Jeszcze sprzed - odpowiedział wampir. - Jak bezpośrednio zarządzałem tamtejszymi ziemiami, to driady miały pewne kłopoty z okoliczną ludnością. Obie grupy nie mogły się dogadać co do terytorium i tak dalej. Pomogłem zażegnać narastający konflikt. Tak się w sumie zaczęła moja znajomość tamtejszych driad.

// Jak masz jeszcze jakieś pytania, to pytaj. Jeśli nie, to cykniemy czas.

Adaś:
Wysłuchałem Draga i wszystkiego co ma do powiedzenia. Jechałem teraz w skupieniu zastanawiając się czy nie mam jeszcze jakiś pytań. Lecz nic mi na ten moment nie przychodziło do głowy, więc lepiej było dyplomatycznie milczeć, niż pytać o jakieś głupoty, które nie są istotne w tym przypadku.

Dragosani:
I tak mijał im dzień na niezakłóconej podróży. Robili sobie co jakiś czas postoje, aby trochę odpocząć od ciągłej jazdy na koniach. Zbliżał się wieczór, gdy Drago skręcił w ledwie widoczną, boczna ścieżkę, odbijającą od traktu. Roślinność rosła tutaj znacznie gęściej, więc wampir zszedł z konia i prowadził go za uzdę. Szedł przedzierając się przez las. Słońce już w połowie skryło się za horyzontem, gdy Antares szepnął do Adamusa.
- Wiedzą o nas - rzekł i kiwnął głowa na jedno z drzew. Adamus absolutnie nic tam nie dostrzegł. Jednak wyczulone zmysły Draga coś tam chyba wychwyciły. - Dwie driady, jedna właśnie odeszła, zapewne powiadomić resztę - mruknął jeszcze wampir. Ciężko było powiedzieć czy mówi prawdę, czy też zmyśla. W lesie zapadał zmrok, jednak między drzewami latały małe świetliki, przez co nie było całkowicie ciemno.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej