Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Tajemnicze wezwanie

<< < (24/46) > >>

Adaś:
Kiedy wjechaliśmy w gęsty las, Drago zszedł z konia i ruszył na piechotę. Można powiedzieć że odkryłem miejsce gdzie król piechotą chodzi, a że nie wypadało siedzieć wyżej od króla to również zszedłem z konia. Powoli kroczyłem ścieżką idąc tuż za koniem Draga, powoli szliśmy kiedy Drago z przodu się odezwał.
-Nie dziwię się, podejrzewam że już wiedziały o nas jak tylko odbiliśmy z traktu.-Odpowiedziałem mu wysnuwając własne wnioski, na podstawie tego co było dane mi wiedzieć o Driadach. Co prawda mogły być odrobinę mylne, ale że to miało być moje pierwsze spotkanie z nimi, to miałem prawo się w razie czego mylić.

Dragosani:
- Całkiem możliwe - odparł cicho Drago. Minęli drzewo będące rzekomo punktem obserwacyjnym driady. Adamus wciąż nie mógł jej dostrzec. - Właściwie już jesteśmy w zewnętrznych częściach Sanktuarium - powiedział jeszcze. - Oho... - mruknął nagle. I zanim Adamus zdążył zapytać co "Oho", sam mógł tak to skomentować. W oddali usłyszeli dźwięk fletu. Wampir poprowadził konia w tamtą stronę. Wyszli na polanę.



Na zwalonym i porośniętym mchem konarze drzewa siedziała driada. Była zielonoskóra, na głowie miała jakąś dziwaczną ozdobę(?) w kształcie rogów, a ubrana była w lekkie skóry.



Wampir podszedł do niej. Konia puścił. Tutaj nie musiał się o niego obawiać. Wierzchowiec podszedł sobie do drzewa i zaczął skubać trawę. Driada przestała grać.
- Przybyłeś, wampirze - stwierdziła na powitanie. Miała dziwaczny akcent.
- Przybyłem, Ilaro - odpowiedział Drago. Driada nazwana Ilarą spojrzała na Adamusa.
- To przyjaciel. Można mu zaufać. Sprawdziłem go też, czy nie nosi w sobie pasożyta. - Spojrzał na kompana. - Dałem mu alkoholu z solą. Nawet nie wyczuł. - Ilara skinęła głową i uśmiechnęła się.
- Jak cię zwą, przyjacielu przyjaciela? - zwróciła się do Adamusa.

Adaś:
Fiu, fiu..-Pomyślałem sobie widząc siedzącą na polance driadę. Powoli z Dragiem do niej podeszliśmy i wampir wymienił z nią uprzejmości. Następnie poruszył temat mojej osoby, kiedy powiedział że coś mi dosypał do bukłaku od razu skojarzyłem, że faktycznie coś było nie tak z tym bimbrem. Miał on faktycznie dziwny posmak, którego nie potrafiłem rozpoznać. Już myślałem zażartować o pasożytach, ale ostatecznie stwierdziłem że nie będę się wybijał przed szereg i będę skromnie starał się tylko mówić gdy będzie potrzeba. A przynajmniej póki nie wyczuje gruntu, na jakie żarty mogę sobie pozwalać. Więc tylko odwzajemniłem uśmiech do Driady, lekko się ukłoniłem i powiedziałem:
-Adamus Roydil,pasożyt społeczny będący na utrzymaniu króla do usług.-Odpowiedziałem krótko, stwierdzając  że nie ma sensu bawić się w pełne nazwisko, tytuły, czy inne dodatki do imienia. -Dla przyjaciół Adaś.

Dragosani:
- Witaj Adamusie zwany Adasiem - powiedziała driada. - Cieszę się, że tak szybko przybyliście... - Schowała flet za pas i chciała chyba mówić coś dalej, kiedy przerwał jej radosny krzyk.
- Drago! - Zza pobliskich drzew na polanę wyszedł centaur.



- Dawnośmy się nie widzieli! - Konioczłek podszedł do towarzyszy. - Niech no cię uściskam, stary capie! - Próbował uścisnąć wampira, lecz ten cofnął się krok, podnosząc ręce w obronnym geście.
- Chyba podziękuję, Balarusie. ÂŚmierdzi od ciebie wódą. - Na te słowa centaur nazwany Balarusem roześmiał się rubasznie. Wtedy też Adamus poczuł jak z jego paszczy zieje alkoholowy zapach. W mocnym stężeniu. - Ale miło cię widzieć. - Wampir uścisnął dłoń centaura.
- Możemy kontynuować? - zasugerowała Ilara, chyba zniesmaczona zachowaniem centaura. - Potem sobie porozmawiacie, bo chyba przenocujecie? - zapytała Draga. Wampir skinął głową.
- A co to za paszczak? - Centaur zainteresował się Adamusem, spoglądając na niego ciemnymi oczami, tak jakoś dziwnie kojarzącymi się z końskimi ślepiami, mimo iż ewidentnie były one ludzkie.
- Chodźmy więc... -Ilara ruszyła w stronę lasu. Chyba chciała wyjaśnić sprawę jak najszybciej.

Adaś:
Nim zdążyliśmy zamienić jeszcze jakieś zdanie z Driadą nagle na polankę wyszedł Centaur. Przyznam że podobnie jak Driadę, pierwszy raz na oczy widziałem tą rasę. No ale jakoś nie czułem się zaskoczony widokiem Centaura, jakby nie było mieścił się w moich wyobrażeniach. Więc można powiedzieć, że byłem w miarę przygotowany na ten widok. Tylko nie spodziewałem się po nim aż takiego spoufalenia z Dragiem. A tu zaskoczenie, mało brakło a zrobiliby tradycyjnego misia na przywitanie, tylko Drago jakoś się chyba tego krępował. Ale to Centaura nie zraziło, ani nie odtrąciło od wampira. Kiedy już z nim wymienił uprzejmości bacznie zlustrował moją postać i się spytał kim jestem, więc postanowiłem mu odpowiedzieć.
-Paszczak? W sumie i nim mogę być, bo nikim ważnym nie jestem. Jak to mówią, ja tu tylko sprzątam, więc mów mi Adaś.-Wyciągnąłem rękę ku Centaurowi na powitanie, żeby następnie ruszyć za oddalającą się Ilarą i Dragosanim.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej