Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicze wezwanie
Adaś:
Słuchałem bardzo uważnie starając się zapamiętać wszystko co mi Drago przekazuje. Zastanawiała mnie jeszcze jedna kwestia, więc postanowiłem dopytać:
-A co z bronią, nie będą krzywo patrzeć, że wchodzimy do ich sanktuarium uzbrojeni po zęby?
Dragosani:
- Nie powinno być z tym problemów - uspokoił go wampir. - Przynajmniej w zewnętrznych częściach Sanktuarium. Jest tam jezioro, a na nim wysepka. To centrum tej ich enklawy, najświętsze miejsce. Oko Ventepi. Sami na pewno tam nie zawitamy, a jeśli zostaniemy zaproszeni to już bez broni. Ale nie ma się czego tam obawiać. To bardzo spokojne miejsce. Oderwane od zmartwień świata.
Adaś:
-Mhm jakie mają podejście do alkoholu?-Spytałem, w sumie o jedno z ważniejszych zagadnień, dotyczących pobytu w tym sanktuarium.
Dragosani:
- Tak na co dzień unikają go - odpowiedział szybko wampir. - Ale gdy mają jakieś święto piją pewien trunek... Ciężko stwierdzić z czego go robią, albo porównać do czegokolwiek. Ale ma to w sobie trochę alkoholu. Nazywają to "sokiem ziemi". Co do innych trunków... hm... nie widziałem, aby same piły. Ale też nie sądzę, aby miały coś przeciwko temu, ze sobie będziesz coś tam popijał. Do mojej krwi się nie czepiają. Oczywiście jak po pijaku zaczniesz szaleć, to już będą miały coś przeciwko. Albo jak zaczniesz chlać na Oku. Zresztą! Jeżeli będzie im to przeszkadzało, to szybko to poznasz. Taki kłujący ból ci to powie.
Adaś:
-Dobrze wiedzieć, choć powiem Ci że mnie zaintrygowałeś tym "sokiem ziemi". Piłeś go kiedyś?-Zapytałem w pełni zaintrygowany, bo może by wartowało tego skosztować. W końcu po to pijemy żyjemy, aby kosztować różnych specyfików. Gorzej tylko będzie, jeśli ten napój będzie poniewierać po łyku i będzie powodował że człowiek zdziczeje. No ale wtedy to człowiek najwyżej umrze w tym błogosławionym stanie przebity czymś kującym i nawet nie będzie wiedzieć kiedy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej