Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicze wezwanie
Dragosani:
A Drago obserwował całą walkę znudzonym wzrokiem. Tak już odruchowo oceniał styl walki Adamusa. Jego wybiegi i kpiące podejście do przeciwników były całkiem interesujące. Sam wampir nie ruszył się. Nawet dłoń mu nie drgnęła w stronę broni. Siedział tak na koniu jak kamienny pomnik. Wiedział, że w razie potrzeby zdąży zareagować.
Walka dość szybko dobiegła końca. A przynajmniej do wstrzymania. Jętek spojrzał na trupy swoich towarzyszy. Potem na klingę broni Adamus. Potem na swoją broń.
- Pierdolę to! - zawołał i wykonał taktyczny odwrót. Dość szybki i chaotyczny. W sumie to ciekawe, że tak szybko potrafił biegać.
- No nieźle - skomentował wampir. Zeskoczył z konia. - ÂŚciągnijmy te chaszcze i ciała z drogi i jedziemy - powiedział jeszcze, po czym zaczął przeciągać zwłoki w krzaki obok drogi. ÂŚcierwojady będą miały ucztę.
Adaś:
Widząc uciekającego Jętka poczułem się zawiedziony, jakby nie było miałem ochotę go też pociąć. Zastanawiałem się jak go tu zatrzymać, nawet wpadł mi pomysł do głowy żeby rzucić kamieniem. Tylko że jak na złość nigdzie nie mogłem znaleźć odpowiedniego, albo same malutkie, albo takie duże których bym nie dorzucił tak daleko, a dystans się cały czas zwiększał. Więc trochę zawiedziony, schowałem szable i zacząłem szukać pistoletu. Leżał niedaleko bandyty przebitego mieczem, podniosłem go. Schowałem do kabury i wyrwałem miecz z truchła i go wytarłem do szmat denata.
W między czasie zobaczyłem że Drago zabrał się za przeciąganie pierwszych zwłok. Od razu postanowiłem to skomentować z szyderczym uśmieszkiem:
-Smacznego! Ale nie musisz się krępować moją obecnością, że w krzaki jedzenie ciągniesz. Pij śmiało.
Kończąc zdanie, zabrałem się do uprzątnięcia drogi. Swoją drogą dość zabawne było, że Król sam zabrał się za porządki, ba nawet wyobraziłem go sobie jak zamiata trakt. A potem idzie zrobić pranie do pobliskiego potoczka. Przyznam że przy tym wyobrażeniu uśmiechnąłem się pod nosem.
Dragosani:
Drago prychnął tylko.
- Ludzie... - burknął, kręcąc głową. Zupełnie jakby po zobaczeniu krwi od razu musiał się jej napić. Cóż za prostackie wyobrażenie wampiryzmu. Drago zaciągnął ciało w krzaki i rzucił je w rów, co go tam znalazł. Potem pozgarniał co tam jeszcze mógł i wsiadł na konia. Droga była wolna. No a o to przecież chodziło.
- No to wio, bo zielonogłowe czekają, z utęsknieniem wypatrując swych rycerzy w nie do końca lśniących zbrojach! - zawołał żartobliwie. Wizja driady jako takiej niewiasty w opałach, co czeka na mężczyznę, który ją uratuje było doprawdy komiczna! A przynajmniej dla Dragosaniego. I zapewne jego hetmana koronnego.
Adaś:
-No to wio.-Odpowiedziałem ignorując żart Draga, koniec końców driada też baba i pomocy może potrzebować. A tym bardziej potrzebują pomocy skoro Draga wezwały na pomoc. A swoim żartem w sumie mi przypomniał że miał mi opowiedzieć coś. Tak więc wsiadłem na konia i powiedziałem:
-Właśnie mi się przypomniało, że miałeś mi opowiedzieć jak się mam zachowywać tam. W końcu chyba nie chcemy, abym jakąś gafę tam popełnił?
Dragosani:
- Ano miałem ci powiedzieć - zgodził się wampir. Poprawił nieco ułożenie swojego siedzenia w końskim siodle.
- Nie wgapiaj się w ich cycki jak zboczeniec - zaczął. - To raz. Co prawda nie zrozumieją tego w takim sensie, ale mogą się zdenerwować. Nie mów do nich "mała", "lalu", "loszko" czy jakoś w tym guście. Nie lubią tego. Lubia za to wbijać noże między żebra. Staraj się nie niszczyć jakichkolwiek elementów przyrody, szczególnie drzew! - Tutaj ton Draga był dość stanowczy. - Odzywaj się grzecznie i nie pyskuj. To się tyczy driad. Z centaurami możesz sobie popyskować, pożartować i tak dalej. Oni są trochę bardziej... otwarci. Chociaż nie wiem, czy jakiegoś tam spotkamy, nie zawsze są. A i może się zdarzyć, że zostaniemy tam na noc i któraś z driad zacznie się do ciebie tulić. To nie będzie to co myślisz! One w ten sposób grzeją się w chłodniejsze noce. Gdyby któraś chciała zrobić z tobą to co myślisz po prostu ci to powie. Ale też nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego, bo do tego najprawdopodobniej nie dojdzie. Lepiej też nie dotykać ich łuków, chyba, że ci pozwolą. Są do nich dość przywiązane. - Wampir zamilkł na chwilę, zastanawiając się, czy o czymś nie zapomniał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej