Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kłopoty Panny Kariny
Mohamed Khaled:
- Mohamed Ibn Omar Khaled - odpowiedział. - Jeden z wielu bohaterów wojennych. Pan na Fort Harad, szlachcić Vodaemin - dodał.
A co, niech wie, że będzie jechał ze szlachcicem! Ubogim, bo ubogim, a do tego czarnym... Ale szlachcicem!
Narrator:
- Aha - odparł kupiec. - Szlachcic... nie wyglądasz na szlachcica - ocenił.
- Ja jestem Włodek. A to mój niewydarzony siostrzeniec Maciek - przedstawił się. Maciek jednak miał inne zdanie.
- Jestem Matias! To mój pseudonim artystyczny! - zawołał. Włodek spojrzał tylko na Mohameda zmęczonym wzrokiem.
- Dokończmy załadunek i jedziemy - rzekł. No i dokończyli załadunek. Po kilkunastu minutach byli już w drodze. Maciek był obrażony na cały świat z jakiegoś powodu.
Mohamed Khaled:
Jechali w milczeniu. Sam Kruk nie miał pomysłów, jaki temat poruszyć, a nie chciał też wałkować jednego tematu - wojny. Było, minęło. Wielu oddało życie, wielu zostało uhonorowanych zaszczytami i ziemiami, bogactwami... Jak na każdej wojnie. Po co wspominać tamten okres? Pełen zła i nienawiści?
Narrator:
No i jechali tak. W milczeniu. Wieśka to też chyba irytowało.
- Więęęc... - zaczął niepewnie. Jego siostrzeniec coś tam bazgrał w kajeciku. - Jesteś czarnu... znaczy szlachcicem. Nieczęsto podwożę szlachtę, hehe - w ostatniej chwili zdołał ugryźć się w język. - W tym dworku to jakaś rodzina? Znaczy on mi się opuszczony wydawał...
Mohamed Khaled:
- Podupadł trochę. Wiecie, brak środków i te rzeczy... Kilka małych pomieszczeń nadal jest zamieszkane.. - puścił pierwszą lepszą ściemę, która wpadła mu do głowy. Nie miał ochoty być osądzony o kradzież
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej