Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kłopoty Panny Kariny
Narrator:
- Nie, nie możemy od razu jechać na wschód, baranie! - powtórzył głos. - Dlaczego? Bo ja tak mówię! Twoja matka kazała mi się tobą zająć, więc masz mnie słuchać... Ech... Tam będzie taki dworek, czy inne gówno. ÂŁatwo poznać, obok niego odbijemy. Rozumiesz? - Jakiś mężczyzna w średnim wieku tłumaczył coś nastolatkowi, który chyba nie do końca rozumiał. Albo też nie chciał rozumieć. Obaj stali obok obładowanego towarem wozu. Były na nim jakieś garnki i takie tam.
Mohamed Khaled:
W końcu znalazł transport! Gdy usłyszał o dworku, niemal od razu skierował swój wzrok, jak i całe ciało w miejsce, skąd dobiegała rozmowa. Wóz. Obładowany. Garnakami i takimi tam rzeczami.
Przybrał najbardziej zadowoloną i sympatyczną minę, na jaką go było stać, po czym spokojnym kroczkiem ruszył w stronę wozu, gdzie stał mężczyzna w średnim wieku i nastolatek.
- Bry... Mam takie drobne pytanko... Mógłbym się z wami zabrać? Tylko kilka kilometrów
Narrator:
Nastolatek spojrzał na maurena i przewrócił oczami <ignorant>
- Wszystko jedno... - mruknął znudzony i zaczął coś tam ładować na wóz. Starszy mężczyzna zaś rzekł.
- A ktoś ty? - zapytał uprzejmie. - No i gdzie dokładnie, to się może zastanowię.
Mohamed Khaled:
- Jestem zwykłym podróżnikiem, poszukującym wyzwań - odpowiedział. - Wspomniał pan p pewnym dworku. To właśnie tam zamierzam dotrzeć na początku. Później będę myślał, co dalej zrobić.
Spojrzał na nastolatka, który przewrócił oczyma. Och, jak on by chciał mu teraz tak solidnie przywalić. Ale... Kto wie? Może będzie okazja, by go trochę postraszyć? Tak dla zabawy.
Narrator:
Mężczyzna coś tam mruknął.
- Pomóż młodemu załadować resztę towaru, to cie podwiozę - powiedział, coby wykorzystać okazję do użycia taniej (a w zasadzie darmowej) siły roboczej, skoro się taka nadarzała. Zmysł kupiecki miał wyostrzony, jak widać. - W ogóle masz jakieś imię? - zapytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej