Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kłopoty Panny Kariny
Mohamed Khaled:
Udał się więc zgodnie z mapą, do bramy, a później z zamiarem pójścia na dwór. Miał nadzieję, że pod bramą wyłapie jakiś wóz jadący w tamtym kierunku, albo konia, którego będzie mógł ukraść. Nie chciało mu się iść te kilka kilometrów z buta, bo to zawsze dłużej potrwa.
Narrator:
Brama była otwarta, jak to za dnia w pokojowych czasach. Wjeżdżały i wyjeżdżały nia wozy, dostarczając niezliczone ilości towarów, których potrzebuje takie miasto jak Efehidon. Wozy te, konie i piesi podróżni kierowali się właściwie w każdym kierunku. Stolica Valfden była potężnym ośrodkiem miejskim, więc i ruch tutaj był niemały.
Mohamed Khaled:
Nasłuchiwał wszystko w okół, wyszukując jakichś konkretnych informacji na temat kierunku jazdy. Wzorował się mapą.
Jednocześnie też obserwował okolicę jedynym zdrowym okiem w poszukiwaniu samotnego rumaka. A nuż się jakiś trafi i go ukradnie?
Narrator:
Samotnych rumaków było brak. Mauren nie miał szczęścia w tym przypadku. Jednak jego czułe, maureńskie uszy wychwyciły strzęp rozmowy.
- Tak, traktem na południe. Potem dopiero odbijemy na wschód... - mówił jakiś mężczyzna.
Mohamed Khaled:
Wyciszył się kompletnie, wsłuchując się jedynie w tą rozmowę, której rąbek już usłyszał. Miał nadzieję, że usłyszy więcej informacji i będzie mógł podjąć decyzję. Nie marzyło mu się tak stać jak kołek w środku miasta. Nie miał jednak wyboru, jeśli nie chciał zapierniczać z buta.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej