Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (17/109) > >>

Evening Antarii:
-Jaki towar się marnuje?- spytała anielica, która usłyszała kawałek rozmowy wyrwany z kontekstu. Przysiadła się do reszty. Spojrzała z wyraźnym zaciekawieniem na krasnoluda.

Marduk Draven:
Uderzył ręką w stół. Wstając, włosy zakryły mu dramatycznie połowę twarzy.
- Kiellon, jaki kurwa towar? Nie stosownie jest tak mówić o chłopce z podgrodzia, a co dopiero o...- przerwał gdy anielica dołączyła się do rozmowy, w niespodziewany sposób. Dziwne, iż nikt nie narzekał na przepychającą się parę skrzydeł. Nie spodziewał się jej tu, ani tego że podsłyszy i podchwyci rozmowę. Nie dokończył. Usiadł i odgarnął włosy z twarz. Czekał na rozwój wypadków, no i głupawe wytłumaczenie Kiellona.

Nawaar:
Krasnolud zrozumiał gniew Marduka, ale takim językiem posługują się brodacze, tylko szkoda, że był tutaj jednym takim, bo niejaki Silion, może i był krasnoludem, jednakże był takim odmieńcem tej zacnej rasy no cóż zawsze czarna owca musi się znaleźć! Jednak nim zdążył odpowiedzieć rycerzowi to jego ciało, przeszył dreszcz taki zimy, jakby kubeł wody wylany na rozgrzane ciało, bo wpadła anielica w swym pięknym blasku jak zawsze! Kiellon, przełknął ślinę. ÂŻe akurat wpadła teraz! Pluł sobie w brodę,  ale już znalazł odpowiednią wymówkę, lecz najpierw odwrócenie kota ogonem. - Alkohol- szybko rzucił, ale kontynuował - taki towar nie może się zmarnować, panienko. Brodacz nawet się nie odwrócił, bo chciał zostać wiarygodny, ale zawsze mógł zwalić na zbroję, że w niej ciężko jest zrobić taką prostą czynność! Jednak wytłumaczenie było dobre, wszak krasnolud lubuje się w alkoholu teraz pozostaje kwestia czy pozostali kompani go wydadzą, ale wtedy będzie zabawa! Kiellon liczył się z tym, że posmakuje morza za niedługo.

Zaidaan:
No to się brodacz wkopał.. Przeleciało mu przez myśl gdy zawitała do nich anielica. W dodatku w takim momencie, ona jednak wiedziała kiedy przyłączyć się do rozmowy. Emerick widząc, że Eve podchodziła, to podniósł na chwilę swoje cztery litery i znowu usiadł na ławie. Był ciekaw co odpowie Kiellon. Widocznie brak alkoholu dla krasnoludów powoduje jakieś skutki uboczne, które mogą mieć teraz fatalny ciąg wydarzeń w przyszłości, ale nie musi! Jednak człowiek siedział dalej cicho, nie miał zamiaru teraz się odzywać, czekał co powie krasnolud. Ale to co on powiedział to był już szczyt! Jak to się inaczej mówi: "Wstyd i hańba!". I tutaj miał rację, przecież hetman zawsze ma rację. To przecież oczywiste. Tak czy siak, Bękart czekał czy brak alkoholu spowoduje, że teraz pokryje się hańbą w Bractwie, a jeszcze w dodatku w Radzie. Przecież sprawuje jedną z najważniejszych urzędów, wszak jest zastępcą króla, gdy on sam jest niezdolny do zarządzania państwem! Jednak wychodzi na to że brodacz znalazł już jakąś wymówkę. Ciekawe czy się to uda. W sumie Emerick też był ciekaw, jak pływają krasnoludy w srebrnej, płytowej zbroi na pełnym morzu.

Evening Antarii:
-Ach, no tak, wy tylko o jednym- przewróciła oczami. Przeskoczyła wzrokiem po tym, co jest na stole. Właściwie zgłodniała trochę i miała ochotę spróbować tego, co się gotuje na flagowym okręcie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej