Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Zaidaan:
W przeciwieństwie do brodacza, człowiek wolał morskie powietrze, ale w końcu jest on krasnoludem, którego góry to jedyny prawdziwy dom. - Faktycznie. Nie ma po co bardziej komplikować to, proste rozwiązanie jest czasami najlepsze. Zastanawiam się też nad umocnieniem na ujściu rzeki, która płynie wcześniej także przez naszą stolicę. Dlatego też jest to szybka i łatwa trasa dla wrogich okrętów do dotarcia do Efehidonu bez potrzeby desantowania się wcześniej na ląd. Myślałem nad zbudowaniem potężnej twierdzy na wylocie rzeki do morza, lecz niestety nie ma tam żadnej wyspy, wysepki która nadałaby się na wybudowanie tej fortyfikacji. Chyba, że zacząłbym od podstaw i... Zrobił sztuczną wyspę, na której będzie możliwa budowa. Forteca na wodzie. Dość szalony pomysł. Ale czy możliwe? Jak waść myśli?
Nawaar:
Krasnolud natomiast szybko odpowiedział, bo twierdze to on lubił. - Widzisz waść sam, że niema co komplikować. Dobrze, co do tej wyspy to, by się przydała tam twierdza, ale jak mówiłeś jest to czasochłonne choć mamy czas to nadzorowanie takiego dużego przedsięwzięcia wymagać będzie dużo ludzi, lecz jest możliwie do wykonania, bo wtedy demony się tędy dostały do wnętrza naszej wyspy, ale wiesz co jeszcze można by zrobić? Tamy! Co jakiś odcinek na rzeczce, żeby zablokować przepływ wody a jak, mielibyśmy są wodę opanowaną to nagle otworzyć każdą z nich i bum! Brodacz użył gestykulacji rękoma dla fajniejszego efektu albo nawet bardzo przejął się tym tematem.- Wrogie okręty zniszczone i zalane a armia rozbita. Takie coś też należy brać pod uwagę nie sądzisz? Choć to też wymaga czasu. Zapytał w sumie retorycznie, ale czas grał tutaj najważniejszą rolę, ale mieć moc wody podczas kolejnych okupacji musiało mieć znaczenie, ale czekał na to co odpowie hetman i czy widzi sens w tym planie! Kiellonowi właściwie brakowało już śliny i z chęcią napiłby się gorzałki albo czegoś z procentami poza winem oczywiście, ale Emerick nie mógł tego wiedzieć.
Zaidaan:
Widać krasnolud był pobudzony gdy wrócono do rozmowy o fortyfikacjach. - Racja, budowa takiego czegoś od podstaw zwłaszcza budowa sztucznej wyspy jest dość czasochłonna, ale również dość niebezpieczne dla robotników. Będę musiał się tym zająć bardziej już po powrocie. Jeśli chodzi o tamy.. A właściwie to się nazywa zaporą wodną w celach obronnych nie jest chyba dobrym pomysłem. - Tu zrobił na chwilę przerwę na zebranie myśli, po tym jak poprawił brodacza, jak to on wcześniej poprawiał jego. - Bo widzisz.. Taka budowa nie dość, że jest dość kosztowna, to w dodatku nie ma to większego sensu. Zapory wodne mogą powodować lokalne podtopienia, a w jeszcze innych miejscach może też brakować wody. W dodatku wybudowanie takiej budowli bardzo utrudnia transport wodny, a co dopiero żeglugę. Fakt jest do dla nas korzystne gdy chodzi o statki wroga, lecz jeśli mamy teraz pokój i po naszych wodach pływają jedynie nasze statki to może to spowodować niemały problem. Jeszcze kolejną wadą jest niepewna konstrukcja tych zapór wodnych, trzeba by było regularnie sprawdzać ich stan, czy coś się nie wydarzyło z nimi i czy nie dojdzie do katastrofy. A nawet jakbyśmy już wybudowali taką zaporę i przyjmijmy, że wrogie okręty wpłynęły w głąb lądu przez rzekę. To jakbyśmy wtedy otworzyli te zapory to powstała by taka potężna siła, że zmiotła by te okręty całkowicie, ale też zrobiłaby niemałą katastrofę i spowodowałaby zniszczenia w danym regionie. Bo wtedy siła wody nie ograniczy się jedynie na rzece, lecz też wypadnie z rzeki i rozprowadzi się po przybrzeżnych ziemiach. - Gdy już zakończył kontrargument na wybudowanie zapory wodnej, rozejrzał się po pokładzie i wrócił do oglądania morza czy w końcu na horyzoncie pojawi się cokolwiek nowego.
Nawaar:
Krasnolud się wyluzował i uspokoił, bo przestał wymachiwać rękami, ale skutek odniosło, gdyż tak wzmocnił swoją wypowiedź. Oczywiście tamy miały swoje minusy, ale chyba nie możemy im pozwolić, żeby następny atak szedł przez nasze rzeki choć trzeba, by przesiedlić ludność i dopiero wtedy nie byłoby problemów, a kto może budować takie rzeczy jak nie krasnouldy. Dlatego pospieszył z wyjaśnieniem. - Może zabrzmi to zbyt okrutnie, ale powinno się przesiedlić część ludności, żeby móc stworzyć warunki do budowania wodnych zapór- wziął sobie poprawkę człowieka odnośnie tam- Przewóz towarów idzie głównie do Atusel a stamtąd wozami na resztę miast na naszą wyspę, ale lepiej będzie jak w tej sprawie odpowie pani podskarbi, żebym w jej obowiązki się nie pchał a do pilnowania takich obiektów jak ich naprawa zatrudniłbym poczciwych krasnoludów. Lepszych budowniczych, bym nie szukał, ale to taka luźna propozycja, która miałaby miejsce do wprowadzenia. Brodacz liczył na to, że go hetman zrozumie albo chociaż weźmie jego uwagi do serca. W międzyczasie czekał aż kapitan powie coś o posiłku, picu czy coś w tym stylu.
Evening Antarii:
--- Cytat: Marduke Draven w 04 Styczeń 2017, 21:56:20 ---- Rozumiem, rozumiem. Spokojnie.- odrzekł jej spokojnie.- Wiesz przecież, że którąś tam z moich profesji jest dżentelman.- zaśmiał się. Rozumiał Eve. Ludzie źle mogli pomyśleć o Bractwie, widząc jak jeden z jego dowódców obejmuje swoją przełożoną. Ciąg dalszy niektórzy mogliby sobie domyślić. Bardzo, ale to bardzo barwnie. A niektórzy pewnie i tak już nie lubili Bractwa. Najpewniej Bękarty Rashera. Sam nie zatrważał się takimi rozmyślaniami. Nie zmieni opinii całego królestwa. Prawdę mówiąc, jedynie opinia Króla się liczyła. A ta na razie była raczej dobra, skoro organizacja tak prężnie funkcjonowała. Postanowił od tej pory trzymać łapy z daleka od anielicy. Takie rycerskie postanowienie, które złamie tylko w ramach konieczności, która raczej nie nastanie, z powodu mocy jaką Evening włada. - Powiedz mi, jak się stałaś krawcową? Skrzydła przy tym przeszkadzają?- spytał z uśmiechem. Zmienił temat, by odciążyć przełożoną.
--- Koniec cytatu ---
-Po prostu "przy ludziach" musimy zachowywać się profesjonalnie- zaśmiała się krótko, nie wierząc w to, co sama mówi.-Bo oni widzą to co chcą widzieć, przeinaczają fakty i wierzą w byle bzdurę- spojrzała na Marduke'a przepraszająco.
-A zostałam krawcową z pobudek czysto egoistycznych. Chciałam sobie sama szyć sukienki, nie musieć za nie płacić. Wtedy jeszcze znanym krawcem był Gordian Morii, a ja zwyczajnie nie miałam grzywien na zakupy u niego. Postanowiłam, że może trochę zainwestuję i nie będę przepłacać. W między czasie Morii gdzieś zniknął i to ja przejęłam dużą część zleceń. Wszak ludzie zawsze będą musieli w czymś chodzić. Jeszcze jak nadeszła zimna to posypały się zamówienia na wełniane koszule, płaszcze... Aha, no i miałam konkurencyjne ceny. Przynajmniej wtedy. Szyłam wszystko za nie więcej niż 100 grzywien, co prawda niewiele wtedy umiałam, ale z czasem nabrałam wprawy i stałam się przy okazji bardziej znana dzięki temu. Skrzydła zaś to żaden problem, bo niby w czym miałyby przeszkadzać?- uśmiechnęła się.
-A do założenia sklepu jakoś nigdy nie miałam głowy ani motywacji. Lubię, gdy klient sam do mnie przyjdzie. Poza tym teraz nie szyję dla byle ludzi z ulicy. To znaczy uszyję, jeśli będą w stanie zapłacić...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej