Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Torstein Lothbrok:
Po skończonej bitwie, także i Torstein ogarnął się po walce i ujął malibu. Posmakowało mu, nawet bardzo.
Nawaar:
- Tak jacy, by nie bili wciąż łączą nas więzi krwi, ale coś się kończy to coś zaczyna. Urwał, biorąc do ręki kokos nawet oni mają swój bimber czyli nie jest tak źle jak wyglądało. - Za wolne Zuesh! I poległych! Dodał za Mardukiem i upił dziwny trunek, który miał w sobie nutkę tego wyspiarskiego klimatu! Najpierw jeden łyk potem drugi, ale jakoś nie będzie go wspomniał, bo nie kopał jak powinien po prostu zmoczył se usta i język, bo ta walka wykańczała go na serio a takie coś dobrze mu zrobiła lepiej niż woda! - Kapitanie to kiedy wracamy? Zapytał, bo tego chyba każdy z przybyłych oczekiwał.
Zaidaan:
Po skończeniu bitwy, Emerick wbił miecz w ziemię i podparł się na nim. Najlepiej to by po prostu padł na twarz i odpoczął, ale wypocznie w drodze powrotnej na Valfden. Teraz należało wypić kilkadziesiąt litrów alkoholu, zeżreć kilka dzików i nosorożców, podziękować i się pożegnać. W końcu hetman dołączył do reszty towarzyszy odbierając swojego kokosa. - Zaprawdę, gdybym miał ubolewać za każdym zabitym zbirem, choć były człowiekiem to już naprawdę... Wpadł bym w depresję. -Uśmiechnął się szczerze i napił swojego alkoholu. - Słodkie. - stwierdził oczywistą oczywistość.
TheMo:
Toast został wzniesiony, więc wypadało się napić. Themo nie trzeba było dwa razy namawiać. Dość solidnym łykiem skosztował lokalnego trunku. Słodycz zabijała moc, którą było dopiero czuć w żołądku. Przy swojej gęstości był jednocześnie orzeźwiający.
-Dobre, z czego to robicie?
- W miarę świeże nasienie nosorożców.
Aya pewno liczyła, że ktoś po tej wiadomości zniesmaczy się napojem. Jednak trafiła na złą osobę. Pochodzenie nie miało wielkiego znaczenia dla Bękarta. Bardziej liczył się smak i moc. A to miało oba rzeczy.
Nawaar:
Ludzie nie wiedzieli, że krasnoludzka krew wiązała bardziej niż ta ludzka bardziej pospolita, bo ludzi było wszędzie pełno. W końcu jednak zamilknął i oddał się trunkowi, który miał dość niespotykany skład, ale jak to mówią byle sponiewierało, bo jakby krasnolud to wypluł, straciłbym reputacje pierwszego kieliszka Bractwa ÂŚwitu! - Dałoby radę spakować część i zabrać na Valfden? Będę tym częstował gości heheheheh. Uśmiechnął się i skończył trunek a taki suwenir mu się przyda, bo co innego może stąd zabrać jak oni nic nie mają? Smutne, ale prawdziwe.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej