Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (107/109) > >>

Zaidaan:
Może ludzi i tak jest dużo i od cholery wielu wszędzie to pomimo to krasnoludów też wcale nie jest taka mało, a Kanclerz powinien przystopować z tymi bliskimi więziami. Po dowiedzeniu się przez Thema o wspaniałych składnikach kokosowego alkoholu, Emercik spojrzał na swój koks, pomieszał tym, siorbnął ponownie, pomieszał w ustach. Niby to samo, dobre, słodkie. Hetman wzruszył ramionami oznajmiając, że mało go to interesuje. Dopił do końca jakby nigdy nic.

Narrator:
- Czyli to prawda, że wypijecie wszystko, byle kopało.
Rzekła Aya niezbyt zadowolona, że żart jej się nie udał. Kunanie szybko uwinęli się ze sprzątaniem zwłok i zaczęli się pakować do wymarszu na rozkaz samej dowódczyni. Ta po wszystkim podeszła po raz kolejny do ich obrońców.
- Nie mogę was puścić z pustymi rękami. Jak widzicie nie mamy zbyt wiele.
Tu klasnęła w dłonie i pojawił się jeden z kunan z wielkim koszem w dłoniach. W nich zaś były małe kotki. Spokojnie, to nie ci mieszkańcy wyspy, a kocięta sambirów.
- Mam nadzieję, że się nimi dobrze zaopiekujecie. A to resztki naszych oszczędności. Wam się bardziej przydadzą.
Obok pojawił się kolejny kunanin niosąc trochę diamentów.

//Themo, Kiellon aep Kharim, Marduke Draven, Emerick, Evening Antarii, Torstein Lothbrok, dostajecie:
1x sambirek
Nazwa:Ogromny diament
Wartość: 300 grzywien

Nawaar:
Krasnolud skończył trunek i na komentarz kunanicy o picu uśmiechnął się. - Droga Aya jestem krasnoludem i nic co z alkoholem nie jest mi obce! Heheheheheh. Zaśmiał się i czekał już na akcje powrotną w stronę statku, bo to koniec tej przygody, a czekało ich jeszcze więcej. Jednak to nie wszystko co dobrego jeszcze ich spotkało, gdyż większość towarzyszy otrzymała specjalne prezenty! Od przybytku głowa nie boli. Rzuciło mu się przez myśl, bo w końcu wszystkim się należało. Kiellon uśmiechnął się pod nosem, kiedy przywieźli koszyk i słychać było miauczenie! Oczywiście w myślach osądził rasę kunan, że swoje dzieciaki oddadzą, a tutaj proszę były to kocięta, ale sambirów świetnych łowców, ale na razie nie różniły się od zwykłych dachowców. Kanclerz pierwszy sięgnął do kosza i wybrał jego zdaniem największego, i najbardziej łownego zastanawiając się nad zastosowaniami dla niego. Oczywiście na początek będzie polował na myszy i szczury, których Rosie nie lubi w końcu kobieta, która kiedyś mieszkała w norce powinna się przyzwyczaić, ale no kaprysy mieszkania w mieście! Brodacz oczywiście podziękował. - Dziękuję. Miał już stworzonko na rękach, jednakże w największym rarytasem dla niego było otrzymanie diamentu! Wielkości kurzego jajka, brodaczowi zaświeciły się oczy i nabrał nowych sił! Oczywiście co pierwsze to ocenił ilość karatów i wzniósł do góry, by zobaczyć jak odbija promienie słońca, które pięknie mieniły się i jakby dawały inna barwę niż normalnie. - Panie i panowie taki rarytas nam się trafił, że hej! Poprawił kociaka, bo chciał wypaść z jego dłoni. - W przeliczeniu na grzywny okiem znawcy mogę śmiało stwierdzić, że jest warte około 300 grzywien, a żeby nie było mam do tego nosa! Pogładził się po brodzie i schował klejnot do sakiewki, by ten nagle nie spadł, bo to jest jego skarb! Można powiedzieć, że klejnot rodzinny! - To, co zbieramy się do domów? Pytał, gdyż jeszcze musiał po konia pójść i jakoś go prowadzić z kotem w rękach no będzie ciekawie nie ma co.

// Zabieram :

1x sambirek
1x Nazwa:Ogromny diament
Wartość: 300 grzywien

Zaidaan:
Ayi żart poniósł klęskę. Tak samo klęskę ponieśli by Kunanie gdyby nie ci dzielni Vlafdeńczycy! Tak samo w końcu przegrali by i wojnę partyzancką, ale na szczęście tak się nie stało. Emerick spojrzał na miauczący kosz, który niósł jeden z kotołaków i już się spodziewał jakiegoś Kunanina na swoją własność, lecz niestety okazały się to zwykłe sambirki. Lepsze to niż nic! Hetman wziął kolejnego, takiego o, też dobrego, bo najlepszego zabrał kanclerz. - No chodź malutki.. - Przywitał się z nowym towarzyszem, a zaraz przyszedł drugi Kunanin i obdarował kompaniję diamentami. Emerickowi aż błysnęły oczy, wziął ten wielki diament większy od jabłka, piękny ładny, a co najważniejsze drogi! Oczywiście kransoludzki specjalista Kiellon zaraz wybadał cały diament i zaraz go wycenił. Odebrał swoją nagrodę i czekał tylko, aż wrócą do domu.

//: Biorę:
1xSambirek
1xNazwa:Ogromny diament
Wartość: 300 grzywien

Marduk Draven:
Aya obdarowała ich bardzo hojnie. No i "żywo". Marduke przyjął diament i bezpiecznie go schował, bo czym przyjął też sambirze kocie. Zdjął rękawicęi pogłaskał go delikatnie za uchem, gdzie koty lubiły. No i tak trzymał, delikatnie.

//Przyjmuję:
1xSambirek
1xNazwa:Ogromny diament
Wartość: 300 grzywien

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej