Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (10/109) > >>

Marduk Draven:
- Rozumiem, rozumiem. Spokojnie.- odrzekł jej spokojnie.- Wiesz przecież, że którąś tam z moich profesji jest dżentelman.- zaśmiał się. Rozumiał Eve. Ludzie źle mogli pomyśleć o Bractwie, widząc jak jeden z jego dowódców obejmuje swoją przełożoną. Ciąg dalszy niektórzy mogliby sobie domyślić. Bardzo, ale to bardzo barwnie. A niektórzy pewnie i tak już nie lubili Bractwa. Najpewniej Bękarty Rashera. Sam nie zatrważał się takimi rozmyślaniami. Nie zmieni opinii całego królestwa. Prawdę mówiąc, jedynie opinia Króla się liczyła. A ta na razie była raczej dobra, skoro organizacja tak prężnie funkcjonowała. Postanowił od tej pory trzymać łapy z daleka od anielicy. Takie rycerskie postanowienie, które złamie tylko w ramach konieczności, która raczej nie nastanie, z powodu mocy jaką Evening włada. - Powiedz mi, jak się stałaś krawcową? Skrzydła przy tym przeszkadzają?- spytał z uśmiechem. Zmienił temat, by odciążyć przełożoną.

Nawaar:
Kiellon wyłapał komentarz maruena odnośnie fanatyzmu. - My nikomu niczego nie narzucamy, ale i wśród nas byli tacy co chcieli ją narzucić innym, to była ta mroczniejsza era naszego zakonu, ale to stare dzieję a ów zwariowanego chłopa, który zarządzał w bractwie znaleźć się nie da, tak mu wiara przyćmiła umysł. Teraz jest inaczej. Tak właśnie było i pospieszył z wyjaśnieniami wszystkiego, bo mroczne dni przepadły a pojawił się świt. Albowiem Bractwo ÂŚwitu osiąga swoje apogeum i przed nikim się nie uniży!
Krasnolud wysłuchał się również, co ma dopowiedzenia hetman odnośnie broni palnej i miał tutaj rację, bo gdyby nie jedna sytuacja podczas jednej w wyprawy, kiedy bił się z drzewcem, to by się kłócił z człowiekiem dość żarliwie! A jedynie zrobił dziwny grymas. - Masz rację mi też raz muszkiet nie wystrzelił podczas ulewy w tropikach. Nawet nie wiesz jakie miałem zdziwienie, wypisane na twarzy, bo pierwszy rak kiedy fuzyjka mi nie wypaliła. Całe szczęście, że nie byłem sam na placu boju inaczej, byłbym trup i pokarmem dla robaczków a tak dzięki przyjaciołom mogę zalać robaka heheheh Zaśmiał się tak jak lubił w takich sytuacjach, bo picie było wypisane w jego życie od urodzenia no i jeszcze pieniądze, chęć posiadania ich jak najwięcej. - Co do jazdy konnej to również może być ciężko, ale jak moje życie długie jeszcze nie widziałem, zaciekłej walki konnej. Zawsze decydowała piechota i jej duża liczebność wraz z technologią. Mam rozumieć, że zamierzasz zrobić pułki jazdy konnej? To powinni składać się z lekkich łuczników na przykład elfów, którzy sprawnie by manewrowali na placu bojów a cięższa kawaleria na wykończenie złożona z najlepszych rycerzy odzianych w zbroje płytowe, to byłoby moce uderzenia a zarazem ostatni widok w życiu przeciwnika. My kransoludowie wolimy walczyć w piechocie wtedy może w pełni wykorzystać nas potencjał! Chwilę się zamyślił, jakby to wszystko wyglądało i ten pomysł mu się podobał, ale szkoda mu było, że Kanclerza wybiera się w wyborach a nie jest to urząd piastujący dożywotnio, bo mógłby więcej planów zrealizować, ale cóż mówi się trudno. Brodacz nawet się nie spodziewał, że może się dogadać z bękartem najwyraźniej sprawy królestwa są dla nich najważniejsze pomimo podziałów! Ciekaw był również jak opowie o swojej organizacji, bo każdy słyszał o bękartach, że to banda alkoholików, awanturników i że dla pieniędzy zrobią wszystko w tej kwestii byli podobni do krasnoludów haha!

Zaidaan:
I wtedy znowu odezwał się mauren, w dodatku chciał usłyszeć co nieco o Bękartach, którzy mają niesłusznie jakoś niezbyt dobrą sławę . - Nic nie szkodzi. O Bękartach? No cóż, dobrze. Dowodzi nami Lord Elekt, Themo. - Wskazał także otwartą dłonią swojego przełożonego, który był teraz zajęty sterowaniem okrętem. - Bękarty Rashera są największą, prawdziwą kompanią najemną, a nie zbieraniną bandytów i reszty tych szumowin. Jesteśmy prawdziwymi najemnikami, którzy właśnie otrzymują grzywny w zamian za pomoc, czy inne zlecenie. Mamy własne zasady, które przestrzega każdy, to jedna z rzeczy odróżniająca nas od bandytów czy zabójców na zlecenie. U nas każdy jest równy, każdy może wyrazić swoje zdanie oraz każdego się traktuje tak samo. Nie lubimy się strasznie dzielić, lecz posiadamy podstawową hierarchię, która nas podziela ze względu na posiadane umiejętności oraz możliwości. W czasie wojny nasza kompania dość dużo pomogła, na przykład zwiad wyspy, do której teraz zmierzamy czyli Zuesh, oraz uwolnienie jej z rąk demonów. Nie tylko udało się wtedy przeżyć całemu oddziałowi ale i nikt nie zdezerterował. Odesłali za to do Otchłani równie wiele demonów co i walczący tam rycerze Bractwa ÂŚwitu. Udowodniliśmy w tedy swoją wartość, i że jesteśmy czymś więcej niż tylko banda degeneratów. Obecnie zajmujemy się rozwiązywaniem "przyziemnych" lokalnych problemów. Tyle chyba wystarczy, prawda? - Gdy już zakończył opowiadanie o Bękartach, wsłuchał się w to co miał jeszcze do powiedzenia Kiellon. Przy okazji znowu się uśmiechnął, bo to on miał rację o problemach muszkietu, w końcu jest Hetmanem, który powinien wiedzieć wszystko o armii! - Kawaleria się jeszcze nie wykazała, ponieważ została powołana od razu na początku moich urzędów na tym stanowisku, czyli po wojnie. Mam zamiar trochę odejść od tej taktyki, że piechota jest jedyną liczącą się siłą na polu walki i jej ilość. Chcę aby jakość była nieco wyżej nad tym, i żeby ginęło o wiele mniej żołnierzy. Do elfów też jestem dość sceptycznie nastawiony, wolę swoich ludzi, pobratymców na miejscu lekkiej jazdy, człowiek może się nauczyć podobnie świetnie strzelać, jak elf. A im bardziej wierzę, że nie zawiodą. Wiesz co? Ciężką kawalerię też już sformowałem, już pierwsze trzy i pół tysiąca werbuje się w stolicy, trochę to zajmie, bo jednak chce aby to byli najlepsi z najlepszych na tym stanowisku. Jednak dalej się zastanawiam gdzie, albo jak można by najlepiej wykorzystać potencjał muszkietu.

Aziz:
- Dziękuję Emericku. Na Valfden siedze już... z rok czasu. Sporo czasu spędziłem unikając rasistów z Podgrodzia - świetna zabawa, polecam - oraz czytając kroniki.

Nawaar:
Krasnolud tak podziwiał morze dając się wypowiedzieć, Emerickowi na temat swojej organizacji, ale mięli oni trochę zasług na koncie podczas potyczek z demonami to musiał również przyznać brodacz. Jednak do tej organizacji przybywali ludzie bez celu, bo najemnictwo nie było zbyt szlachetne, ale skoro zajmowali się codziennymi sprawami ludzi prostych, lecz pewnie jedynie z okolicznych wsi. Bractwo działało na całej wyspie! Taki mamy zasięg. Chciał już powiedzieć to na głos, ale milczał. Niech młody sam sobie wyrobi opinie, ale zapewne już zdecydował. Tak sobie pomyślał, spoglądając na spokojne jeszcze morze, a czas podczas rozmowy leciał nieubłaganie, widocznie rozmowa w sprawie królestwa przebiegła dość szybko, a już ważne tematy zostały poruszone, żeby to król docenił! - Sądzę jednak, że kawaleria powinna składać się z różnych ras, bo wiesz oskarżą nas o rasistowskie podejście albo Bogowie wiedzą co jeszcze, a elf jest sprytny zwinny a do tego z łuku trafi w pchłę na tyłku niejednego i jeszcze tobie powiem, że niech wyjdą ze swoich lasów i wesprą królestwo, co prawda walczyli pod naszym sztandarem, ale trzeba z nich też formacje zrobić. Powiedział co myślał o rasie chuderlawych księżniczek ze spiczastymi uszami, ale miał trochę racji nawet tej o rasizmie. Jeszcze raz spojrzał na morze, które było piękne w swojej nieobliczalności, bo za chwilę mogło dojść do sztormów, gdzieś tam pływały lwy morskie dość majestatyczne, ale równie niebezpieczne w tym czasie zastanowił się nad wykorzystaniem muszkietu, ale nim to powiedział pochwalił jeszcze raz hetmana. - Widzę, że zasypujecie gruszek w popiele i dobrze niech reszta się dowie, że tym razem się nie damy tak łatwo! Dopiero teraz powrócił do muszkietu. - Uważam, że do obrony twierdz będą się spisywały najlepiej. Duża moc plus zasięg stanowi śmiertelne połączenie, a jeśli chodzi o oddziały to w strefie umiarkowanej powinni sobie poradzić bez problemów, także powinno to działać jako nawet tak zwane wsparcie ogniowe, jak waść mówił chwilę temu. Narobić szumu i dać tunel na wejście lekkiej kawalerii skoro na nią się przestawiamy. Jednak on wolał być w piechocie, niż walczyć na koniu, bo jak z krótkiego młota trafi w przeciwnika na dużym koniu? Te pytania pozostawił na później.   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej