Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Zaidaan:
Faktycznie, dwójka palaczy mogła już spowodować, że dymek zacznie już powoli przedostawać się między deskami wyżej, a to zawsze może zawsze odpalić jakiemuś oficerowi alarm przeciwpożarowy i zacznie latać z wiadrem wody. Emerick spojrzał na przenikający dym przez sufit i właśnie pomyślał o tym. - No tak, trzeba ich wykorzystać jako przewodników. Szkoda, że nie wzieliśmy na taką wyspę paru lżej ubranych zwiadowców. Ale tak na marginesie to ja bym już wyszedł z tej kajuty i sprawdził jak tam nasi przewodnicy się mają. Drewniany okręt, proch i inne łatwopalne rzeczy naraz w jednym miejscu, a do tego dym może przez przypadek zaniepokoić załogę i bogowie wiedzą kiedy jakiś wpadnie i będzie próbował zgasić niby pożar. - i czekając na Themo, wyszedł w końcu z kajuty i schodząc po trapie znalazł się na stałym lądzie. Narazie nie podchodził do grupki rycerzy Bractwa ÂŚwitu i rozmawiających z nimi kunan, obawiał się że anielica znowu z czymś odpali, więc przez chwilę przyglądał się wiszącemu jednouchemu jeńcowi, aż kapitan pierwszy ruszy w kierunku grupki.
Marduk Draven:
- Intencje to jedno/- odrzekł chłodny i wciąż spokojny Marduke.- Działanie to drugiego. Dobra intencja nie oznacza, że całokształt jest dobry. Mniejsza. Potrzebujemy zrobić zwiad, uważam że możecie być dobrymi przewodnikami. Decyzja jednak jest dowódcy.
Nawaar:
Krasnolud uzyskawszy odpowiedź natychmiast, zwrócił się do tego mniej nadpobudliwego kunania.- Możesz przetłumaczyć co powiedział? Trochę trudno jest mi to zrozumieć, a może podał jakąś wskazówkę? Zapytał, żeby mieć pewność, iż wszystkie możliwości zostały wykorzystane. Inna para się kłóciła jak o zwykłą marchewkę na targu, ale cóż na razie nie wymaga to interwencji osób trzecich. Dobrze, że chociaż brodacz próbuję coś działać na swój sposób, bo może Klaakier na serio ich zaprowadzi gdzieś.
TheMo:
-Powiedział, że jego mama nie żyje, ale może was zaprowadzić do zastępczej mamy.
Kunanin po przetłumaczeniu wypowiedzi malca wstał i wstąpił pomiędzy rycerza i swojego towarzysza.
-Nie kłóćmy się. Racja jest jak dupa, każdy ma swoją. Teraz nie czas na ideologiczne spory. Poprowadzimy was. Czekamy tylko na dowódcę.
Themo jakoś nie przejmował się alarmem przeciwpożarowym. Tym bardziej, że to nie był jego statek. Dopalił na spokojnie i zgasił peta w popielniczce na biurku.
-O systemy przeciwpożarowe to się nie martw.
Wyszedł z kajuty za hetmanem i wzrokiem odnalazł Bractwo i kunan.
Nawaar:
Kiellon w końcu wpadł na coś i to niby on nie ma ręki do dzieci! W sumie to prawda, ale warto było spróbować czy mały kunan coś w rzeczywistości wie.- Zajebiście! Dzięki stary... znaczy kunanie. Jak zapytać, żeby nas zaprowadził do niej? Może to właśnie tam znajduje się was więcej? Myślę, że warto spróbować nie sądzicie? Zapytał wszystkich a wtedy, wszedł Themo ze swojej nory czy tam leży z fają w gębie, jednakże do niego należy decyzja. - Kapitanie, co robimy? Młody kunan to jest Klaakier może nas zaprowadzić do swojej przybranej matki, być może tam znajduje się więcej dorosłych osobników. Jakie rozkazy!? Zapytał ze stanowczością, ale nie ukrywał uśmiechu, który może wskazywać położenie całego stada starych dachowców, oby tylko młody ich w ciula nie zrobił!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej