Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Nawaar:
Krasnolud uczył się nowego języka, ale czy coś z tego zapamięta? Poole kojarzyło mu się z wieśniakami, którzy na nim pracowali a droga do matki była zbyt rozbudowana, ale coś przekaże młodemu i może wskaże jakąś drogę, bo w końcu zgubił się, podczas polowania, lecz skądś musiał przybyć do świątyni! Teraz jednak zaczynała się "ceremonia" powieszenia jeńca krasnoluda. Brodaczowi żal się zrobiło, że w taki bardziej okrutny sposób się to odbędzie. - W tym momencie wiele się nie różnimy od nich, kiedy was zabijali, ale co ja tam wiem! W końcu jestem prostym paladynem. Oznajmił do pary dorosłych kunan, by powrócić do malca, który nadal się na niego gapił, o zgrozo i ponownie "wujek", Kiellon będzie zgrywać tego porządnego. - Chodź to nie jest teraz miejsce dla dziecka. Powiedział i zasłonił mu oczy, wedle rozkazu Marszałka, oby tym razem Krasnolud nie oberwał za dobre chęci dopiero po tym zapyta się, gdzie przebywa jego matka.
TheMo:
Wywołany do odpowiedzi kunanin wstał i podszedł do Marduka. Był znacznie wyższy i szerszy od niego. Spojrzał na rycerza z góry.
-A czy skórowanie moich towarzyszy jest dobrą drogą? Czy porwania i sprzedaż na kontynencie jest dobrą drogą? Czy wydzieranie naszych ziem siłą jest dobrą drogą? Może według ciebie dobrą drogą jest wywieszenie tabliczek z prośbą o nieatakowanie, jednak tutaj panują inne zasady niż u was na Valfden.
-Nkele, daj spokój. W końcu przyszli nam pomóc.
Jednak kotołak nie zareagował na słowa swojego towarzysza, zamiast tego patrzył na Marduka oczekując odpowiedzi.
Z kolei Klaakier odsunął główkę, gdy tylko Kiellon próbował mu zasłonić oczy.
Marduk Draven:
Marduke nie przestraszył się kota. Nawet nie drgnął. Odwzajemnił spojrzenie
- Nie stwierdziłem, że to co oni robili i robią jest dobre.- odrzekł. Na tym jednak nie zaprzestał.- Ale wy się chyba czymś różnicie od nich... oprócz sierści oczywiście. A my chyba przyszliśmy pomóc uciśniętym kunanom, nie żądnym krwi i zemsty mordercom, którzy są tacy sami jak oprawcy.- nie przerywał kontaktu wzrokowego.
Nawaar:
Kiellon mógł się spodziewać takiej reakcji, więc gdy Klaakier, odsunął głowę to krasnolud rzekł. - Poole. I ponownie starał mu się zasłonić oczyska, ale oczywiście dość ostra reakcja kunana, który został uratowany nie mogła mu przejść obojętnie, ale wiedział, że Marduke sobie poradzi w końcu jest paladynem jak i brodacz. Umiejętności mają podobne, ale w razie rozlewu niewinnej krwi to kanclerz podejmie kroki i wtedy dopiero okaże się jak jesteśmy zacofani na umyśle i wcale nie będziemy lepsi od piratów i innego tałatajstwa.
Zaidaan:
W międzyczasie gdy na zewnątrz, w porcie jedni próbują zakopać młoty i pazury wojenne, drudzy chcą się mścić, a trzeci próbują uratować, albo przynajmniej spowolnić wyrok śmierci, Emerick poczęstował się jednym skrętem, z podziękowaniem. Zapalił w ten sam sposób co kapitan, a dokładnie o tą świecę. - Zwłaszcza te kobiety z wielkimi, pierzastymi skrzydłami. - uśmiechnął się i kontynuował dalej. - Fakt, ciężko będzie ich odnaleźć, ale przy pomocy uwolnionych kunan możemy przeszukiwać teren o wiele szybciej, niż mielibyśmy szukać na ślepo. A! Jeszcze nasza skrzydlata panienka może pomóc robiąc zwiad z powietrza, wtedy to już raczej się nie schowają w tej trawie. Ale trzeba oczywiście poznać zdanie Evening na ten temat. - pewnie gdyby Eve słyszała to co teraz hetman mówi to z pewnością ucięła by mu łeb od razu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej