Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (57/109) > >>

TheMo:
//Emerick
ÂŻołnierze zaczęli próbować podważać kraty swoimi mieczami, by je wygiąć, lecz to nie zdawało egzaminu. Jeden z kunan wstał i podszedł do was. Klucz z kolei był za duży, by w ogóle wejść w zamek od celi.
- Nie jesteście tymi bandytami. Kim w takim razie jesteście?
//Marduke i Kiellon
Byliście na środku ulicy. Po bokach znajdowały się ściany zrujnowanych budynków, gdzie można było się skryć przed ostrzałem. A umiejętnie manewrując między osłonami można było podejść nieco bliżej źródła dymu.

Nawaar:
Krasnolud rozglądając się stwierdził, że wszyscy są w kiepskim położeniu, ale do ukrycia się można użyć zniszczonych budynków! - Podzielmy się! Idę w prawo. Krasnolud sam zarządził, by nie stracić więcej zasobów ludzkich oraz wypożyczonego ogiera od orka. Kiellon schował jeden pistolet, żeby mieć wolą rękę do jazdy, by potem smagnąć konia lejcami i ruszył szybko jak tylko mógł. Koniś momentalnie przyspieszył, wjechał pomiędzy budynki a tam rozpoczęło się przygotowanie do kontrofensywy! Brodacz na początek przeładował muszkiet, aby mieć poważne argumenty w tej konfrontacji. Następnie pozostawił konia, którego przywiązał do pozostałości ściany. W końcu kończąc wychylał się za rogu obserwując jakiegoś ruchu ze strony przeciwników, ale na razie było czysto, więc przebiegł do drugiej ściany i przytulił się do niej. Teraz wyczekiwał kolejnego ruchu ze strony przeciwnika, ale na trzymał cały czas palec na spuście! Paladyn ponownie lekko się wychylił, żeby obserwować czarny dym i ewentualnego ruchu przeciwnika. 

Zaidaan:
Próby żołnierzy mające na celu podważania krat nie udały się, klucz też zawiódł. Wychodziło na to, że nie ma ratunku dla tych kunan, ale hetman nie chciał do tego dopuścić. W końcu jeden z nich się otrząsnął i podszedł do Emericka, może coś wie? - Jesteśmy Valfdeńczykami. Przybyliśmy właśnie z Valfden aby udzielić wam pomocy, żebyście wrócili do normalnego życia. Z galeonu, w porcie czekają rzemieślnicy i inni, którzy ułatwią wam ten powrót. Jedyne co jeszcze potrzeba to klucz, który będzie mógł was uwolnić. Wiecie kto miał te klucze, albo gdzie mogą być? - powiedział do wielkiego kota z nadzieją, że się uda i będzie mógł im pomóc.

TheMo:
//Emerick
- Valfden? Dzięki bogom, ktoś w końcu przybył nam na ratunek. Już myśleliśmy, że o nas zapomnieliście od czasów wojny. Klucze? Pamiętam, że chowali je w biurku.

Marduk Draven:
Ruiny okazały się zbawieniem. Paladyn skręcił w nie konia i szybko zszedł z niego, gdzie przywiązał go. Dobył kuszy, za w czasu już napiętej. Nałożył bełt i ostrożnie się wychylił. Popatrzył w kierunku dymu i zmienił osłonę na położoną niedaleko stertę kamieni które były kiedyś ścianą. Kolejne ostrożne wychylenie i zmiana osłony na kolejną ścianę. Wychylił się po raz kolejny, bacząc na dym, oraz to, co mogło go wytwarzać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej