Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (49/109) > >>

Torstein Lothbrok:
Wszystko wyglądało spokojnie, gdy nagle jeb! Ktoś dostał w ramię. Na szczęście rycerze poradzili sobie. Lothbrok przywarł do wieży, tak samo jak Hetman. No i oczywiście sam szukał wejścia.

Nawaar:
Krasnolud znalazł swój skarb cenniejszy niż złoto! Brodacz mimowolnie się uśmiechnął i zaśmiał pijacko. -hehehe! Na Zartata świętego! To co panowie po maluchu? Zaproponował, ale nie czekał na odpowiedź ich czy też reakcje. Dla niego ważne było, że może zaspokoić długo oczekiwane pragnienie, a w jego oczach pojawiły się kurwiki. Duża przyjęta dawka poprawiła mu humor i to znacznie. Rycerze bardziej święci i wstrzemięźliwi, patrzyli się na paladyna, który oddał się chwili samotności. Wiedzieli, że nie wypada pić podczas ważnej misji, ale on miał czas! Przecież nie chciał umrzeć bez wcześniejszego napitku. Kanclerz otarł buźkę. - Hic! O, przepraszam odbiło mi się, ale dobra zostawiamy to badziewie i idziemy dalej patrolować. Powiemy kapitanowi o kolejnym składzie alkoholu. Skończył gadać, a rycerze się zebrali i wyszli po konie. Krasnolud został jeszcze chwilę i wziął sobie na zapas jedną butle trunku. Dla niego właśnie świętowanie zwycięstwa się zaczęło, więc przypiął sobie butelkę do korpusu, by następnie wyjść, dosiąść konia, który ponownie usiał na ziemi. Napity krasnolud był już bardziej giętki niż wcześniej, co skutkowało tym, że wsiadł nawet szybko. W oddali zaś zauważył Marduke, wiec ekipa podjechała do niego.
- Pusty magazyn pełen wódy! Haha, możesz małego szczeniaczka?
Zaproponował Marszałkowi, w tym czasie nawet nie zastanawiał się czy ktoś akurat walczy, ale powinni sobie poradzić z prostymi przeciwnikami.
- To gdzie teraz?
Zapytał już o główny wątek tego całego wypadu krajoznawczego.

Marduk Draven:
- Nie dzięki.- odpowiedział.- Jedziemy do zrujnowanej świątyni.- oznajmił i pojechał ku wyznaczonemu celowi, z zamiarem sprawdzenia miejscówki, w której w czasie wojny kręcili się kunanie.

Nawaar:
Krasnolud nie spodziewał się odmowy, ale widocznie chciał dać przykład pozostałym rycerzom. - Nie wiesz co tracisz. Dodał i pociągnął jeszcze jeden łyk z butelczyny, żeby mu się lepiej zrobiło. - To do świątyni. Prowadź. Uderzył konia w bok a ten ruszył za Mardukiem w kierunku świątyni. W jeden ręce trzymał naładowany pistolet a w drugiej strzemiona, by prowadzić konia.

TheMo:
//Emeryt i Toster
Osłon po drodze było dużo w postaci ruin, więc żołnierze pochowali się za nimi. Ranny został położony na ziemi. Kusznicy zaczęli ładować swe bronie. Wasza dwójka z kolei znalazła się pod wieżą. Wejście do niej znajdowało się w niewielkiej przybudówce, która kiedyś pełniła rolę garnizonu. Obecnie jest rozmiarów niewielkiego pokoju. Z bliska widać było, że budynek był na szybko odbudowywany.
//Welon i Nadruk
Krasnolud poczuł w przełyku iście torgońską przepalankę. Jak widać piraci mieli tutaj najlepsze towary. Razem z resztą rycerzy udaliście się wzdłuż głównej drogi do starej świątyni. To, że była główna świadczył jedynie jej rozmiar. W końcu dotarliście pod stertę gruzów. Jako iż demony tępiły wszelkie kulty, zwłaszcza Zartata, nie ostało się niemal nic. Szabrownicy dopełnili dzieła i tak stała tu tylko niewielka kapliczka poświęcona bogowi światła.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej