Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (48/109) > >>

Zaidaan:
W mieście jeszcze więcej ruin niż przedtem, nie był to piękny widok dla Emericka, zwłaszcza że to miasto jego sojusznika, a nie wroga. Ale niestety takie są skutki wojny. - Jak myślisz, znajdziemy coś w tej wieży? - Wskazał Torsteinowi wieże zniszczoną tylko w połowie, ruszył od razu w jej kierunku, a zanim podążyła reszta oddziału. - Wole jednak zbadać wszystko, nawet takie ruiny, niźli potem tego żałować. - dodał i szedł dalej.

Torstein Lothbrok:
- Warto zaglądnąć. Najciemniej wszak pod latarnią.- odrzekł.- No i mogli się tam skitrać, zważywszy na wysokość.- dodał i ruszył w jej kierunku.

TheMo:
//Brygada Bractwa:
Kompania Kiellona:
Instynkt krasnoluda nie zawiódł. Wśród skrzyń część była wypełniona butelkami z przeźroczystą cieczą. Rycerze otwierali jedna za drugą. Oprócz potencjalnego alkoholu znalazła się też skrzyneczka rumu. Pomiędzy nimi było też kilka beczek. Ich zawartością było głównie jedzenie. Zakiszone śledzie i kapusta, solone mięso, trochę ziemniaków i dawka kaszy. W pozostałych znajdowały się futra, kule armatnie i kilka zestawów ubrań.
//Milicja Marduke:
Na stojaku były same stalowe miecze. Nic nadzwyczajnego. Rycerze otwierając skrzynie znaleźli zapasy bełtów i strzał. Kilka żelaznych kolczug, słabo wykute hełmy i pordzewiałe rękawice. Pod ścianą znajdowała się też uszkodzona armata.
//Batalion Bękartów:
Krajobraz drogi do wieży wiele się nie różnił od tego, co już minęliście. Tylko droga była tak jakby mniej porośnięta. Wyglądała na częściej używaną. Gdy tak zbliżaliście się do wieży, hetman dostrzegł na górze jakiś błysk, a następnie jeden z żołnierzy oberwał bełtem w ramię.
//Strażnicy statku:
Kiedy port już był bezpieczny, żołnierze rozeszli się po najbliższej okolicy. Jedni chcieli się wyszczać, inni po prostu sprawdzić czy nie ma czegoś ciekawego, jeszcze inni zrobili obchód. Rzemieślnicy i marynarze dostali polecenie naprawienia uszkodzonego galeonu. Na szczęście obok stała fregata, z której można było wziąć części zamienne.

Marduk Draven:
Marduke przyjrzawszy się mieczom, zbrojom, bełtom i strzałom. Była też armata. Paladyn po chwili obserwacji stwierdził, iż jest uszkodzona. Po oględzinach zarządził wyjście z budynku. Wsiadł na konia, tak jak jego ludzie i czekał na Kiellona. Wiedział już gdzie należy jechać.

Zaidaan:
I tak szli nie spodziewając się niczego, ale że Emerickowi się nudziło to popatrzył na drogę. Wyglądało na to, że jakby ktoś tędy chodził, ale nie był tego pewien więc szedł w spokoju dalej. Zaciekawił go natomiast dziwny błysk na górze wieży. - Co to? - Ale odpowiedź nie była zbyt miła, jeden z jego ludzi oberwał bełtem. Hetman od razu przybrał postawy bojowej, lekko uginając nogi w kolanach. - Jesteśmy zbyt odsłonięci. - mruknął i spojrzał na rannego żołnierza. - Pomóc mu i jak najszybciej dotrzeć do osłony! - sam długo nie czekał i zaczął biec w stronę wieży aby być pod strzelcem i uniknąć postrzału. Dwóch innych żołnierzy pobiegło pomóc rannemu, biorąc jego ręce za swoje szyje zaczęli jak najszybciej biec w stronę hetmana, zahaczając po drodze o inne osłony, aby dać chwilę odsapnąć, ciężko jest chodzić z dodatkowym ciężarem okutym w płytową zbroją mając samemu podobną na sobie. Reszta zdrowych rycerzy także zaczęła biec do swojego dowódcy zasłaniając górę tarczą, żeby móc się osłonić przed strzelcem gdyby ten chciał znowu strzelić. Natomiast Emerick, przylegając do ściany wieży zaczął wypatrywać wejścia.  Uniósł kuszę gotową do wystrzału i zaczął powoli stąpać przed siebie w poszukiwaniu wejścia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej