Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Zaidaan:
I tak gdy obserwował można powiedzieć, że był w innym świecie. Gdy reszta biegała, ładowała armaty i moździerz, człowiek dalej ze spokojem przypatrywał się przez lunetę jak wroga załoga piratów dalej się szykuje i przypatruje, jak ich kamraci, jeden za drugim nabierają wody i toną aż w końcu dotrą do dna. Wtedy w tym wielkim hałasie usłyszał głos krasnoluda, dał sobie w końcu spokój z obserwowaniem piratów. Po złożeniu pożyczonej patrzałki, spojrzał na towarzysza. - Nic nowego. Jak okręt był tak jest, ostatnia przeszkoda aż w końcu postawimy stopę na Zuesh. Kolejne salwy, wystrzały, grzmotu, kłęby dymów i kolejna fregata już nie miała ratunku. Kapitan wydał kolejne rozkazy żeby przejąć okręt, tak jak to Emerick przypuszczał. Teraz wystarczyło załadować kartacze zwane szrapnelami i wystrzelić je w piracką załogę. Potem wejść na pokład i dobić tych co jeszcze przeżyli ten grad. - No to czas się przygotować na abordaż, nareszcie. - zadowolony z pierwszej bitki, która ma być początkiem wyzwalania Zuesh. Ale zanim do niej dojdzie, trzeba dopłynąć! Tak więc przez chwilę przygotowań zaczął oglądać szykujących się marynarzy i żołnierzy, choć to bardziej robota dla marynarzy, a nie dla okutych w zbroję rycerzy Bractwa. Położył dłoń na rękojeści swojego miecza i czekał. Znaczy podał jeszcze jakiemuś majtkowi, co wcześniej przyniósł lunety, oddał mu swoją i teraz mógł czekać z czystym sumieniem, że nie okradł kapitana.
Marduk Draven:
- Teraz się zacznie zabawa.- rzucił. Zarepetował kuszę i poprawił pas trzymający ÂŻniwiarza.- Ludzi poznajemy w walce, panie Hetmanie.- rzucił z zawadiackim uśmiechem.- Za chwilę poznamy się dobitnie.
Nawaar:
- Aha. Odpowiedział Emerickowi,który spoglądał jeszcze na chwilę na okręty nieprzyjaciela, ale nie dostrzegł niczego nowego natomiast tego padły kolejne rozkazy. Trzeba wziąć statek siłą bez uszkadzania go. Dobra to była nowina, bo w końcu będzie mógł jeszcze bardziej rozprostować kości i wyżyć się na piratach za stracony alkohol, ale na sam początek ponownie załadował muszkiet, gdyż proch się wysypał, kiedy brodacz sobie tańczył, gdy wygrywali pojedynki na morzu. Kiellon dopiero jak wystrzeli zajmie się walką wręcz i sprawdzi zbroję swego ojczulka! - Pięknie! Wszystko idzie po naszej myśli. Gotów do wystrzału! Oznajmił swoją gotowość jak towarzysze. Teraz patrzył na ostatni okręt mierząc do wrogów, by zadać ten wystrzał i żeby szubrawcy poznali jak zachowuje się krasnolud kiedy nie ma przy sobie alkoholu.
TheMo:
Galeon przebił się przez tonące wraki i ustawił się pod kątem do ostatniej fregaty. Działa wypaliły, orając kartaczami nieszczęśników na trasie pocisków. ÂŻołnierze byli gotowi do przejścia na wrogi pokład. Kapitan "zaparkował" Evening (chodzi o okręt, nie o anielicę) przy wrogim okręcie. Wtedy to zaczął się abordaż.
//Na pokładzie wrogiego statku:
20xPirat
//ÂŻołnierze również uczestniczą w abordażu, choć nie wszyscy. Jest przy tym wsparcie kuszników
Zaidaan:
- A więc czas lepiej się poznać, panie Marszałku. - odpowiedział właśnie podwójnemu marszałkowi i przygotowywał się do rozpoczęcia abordażu. Kilka chwil później, doszło di oddania salwy szrapnelami, która zebrała straszliwe żniwo na pokładzie wroga. Emerick już zdążył wyciągnąć swój miecz i podejść do burty. - No to do dzieła. - zakomunikował krótko do reszty i wraz z resztą marynarzy galeonu, przeskoczył tą odległość około metra i wdarł się na pokład piratów. Na szczęście mieli jeszcze wsparcie kuszników, które ułatwi nieco walkę. Hetmana postanowił powitać już jeden z piratów, który ruszył z darciem i mieczem na radnego. Pierwszy cios przeciwnika został z łatwością sparowany, Emerick postanowił odwzajemnić się atakując od lewej, jednak łupieży udało się to też zablokować. Czas się w końcu zabawić, więc Hetman zaczął wyprowadzać kolejne ciosy, jeden, drugi, trzeci i tak cały czas, szczur lądowy ledwo wyrabiał z blokowaniem tych ciosów, a w dodatku musiał się z każdym uderzeniem cofać o kilka kroków, aż w końcu znalazł się przy burcie, właściwie już czuł ją plecami. Jeszcze jeden cios. Ten też udało się zablokować. I o to chodziło Emerickowi, zaczął przeć naprzód całą siłą, a przy tym towarzyszył cały czas dźwięk ocierających o siebie ostrzy. W końcu oba ostrza znalazły się pod gardłem pirata, już ledwo trzymał obronę, ale trzeba było to skończyć zanim zejdzie się reszta i nie oberwie od kogoś innego. Niespodziewanie pchnął do przodu z taką siłą, że biedaka wyrzuciło za burtę, zaczął spadać z krzykiem do wody, do której w końcu wpadł i zaczął się powoli topić. Ale to nie był czas na patrzenie gdy inni toną, trzeba było iść walczyć dalej.
19xPirat
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej