Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (29/109) > >>

Nawaar:
Okręt jeszcze sobie radził, ale trzeba było się cieszyć, że nic z góry na nich nie leciało, lecz to było dziwne, bo mogliby poszatkować galeon na drzazgi a tu nic od dłuższego czasu, lecz brodacz nadal chodził nerwowy, gdyż w życiu nie przebaczy im tego co zrobili ładowni i słodkim alkoholom! Krasnolud jednak popierał pomysł Evening, która przyłączyła się do bitki i chciała wiele zrobić, lecz z jakich pobudek? Wszak chciała rozmawiać! Zobaczymy czy anielica pociśnie do przodu jak rakieta pod wpływem mikstury niewidzialności, i jak sama oczyści brzeg z tego ścierwa. Kiellon również podziwiał kapitana, który dzielnie sterował okrętem nie załamując się stratami, no może poza zniszczonym alkoholem! Nagle padł rozkaz wystrzału tym razem padło na całkiem sprawną fregatę, jednakże jej dni były policzone, tylko najpierw hetman ogłosił dobrą nowinę. - A, więc dlatego nie strzelali! Bardzo dobrze nasz moździerz spisał się doskonale. Chwała kapitanowi! Na twarzy kanclerza zawitał uśmiech a nawet się uspokoił, bo wygrywają i to pewnikiem. Teraz nic im nie przeszkodzi dobicie do brzegu, ale jeszcze jeden łajba w porcie jednak nic to dla takiego okrętu. - Panie i panowie mamy ich! Skomentował jeszcze zaistniałą sytuację. 

TheMo:
-Moździerz na statek w porcie, a na ten ognia!
Kolejna salwa, tym razem oprócz burty zniszczyła też dziób i wrpga fregata zaczęła nabierać wody.

Zaidaan:
Kolejne szybkie, proste rozkazy kapitana, a załoga ruszyła do wypełniania tych rozkazów w końcu muszą pomścić ładownię, w której przechowywano alkohol. Nikt tego przecież nie puści w niepamięć! Kolejna salwa pofrunęła w stronę rannej fregaty, tym razem oberwał też dziób, ale ważniejsze było, że zaczyna już tonąć i za chwilę nic nie pozostanie na drodze królewskiego okrętu ku portowi. Niby pozostał tam tylk jeszcze jeden okręt, jednak to jest tylko kwestia czasu aż i tamci piraci zginą, a może uciekną? Hetman znowu zerknął pożyczoną lunetą w stronę trzeciego okrętu. Jakby go opuścili to nikt by nie pogardził nową fregatą. Na przykład kunanom przydał by się aby mieć jakąkolwiek flotę obronną. Chociaż koty i marynarka? Pewnie musiałby się tym zająć kto inny. Nawet nie wiadomo ile tych wielkich kotów zostało, o ile jakiś został. Jednak tego się dowiedzą dopiero po zejściu na ląd.

Nawaar:
Rozkaz padał jeden za drugim. Teraz wszystko szło świetnie bez większych problemów, ale jeśli przypomnieć sobie sytuacje, sprzed kilku chwil mogło być ciężko a nawet gorzej. Jednak krasnolud czuł już pod stopami piasek taki miły i ciepły szkoda, że jeszcze taki kawałek do brzegu. W międzyczasie spojrzał na Emericka, który nadal coś obserwował. - Mości, Hetmanie widzita cosik? Zapytał na początku z gracją a potem normalnie jak to brodacz. W każdym razie padła kolejna salwa, która całkowicie pogrążyła drugą fregatę, ta oczywiście nabierała wody i powoli znikała w odmętach razem z piratami. - Mamy ich! Jeszcze tylko trochę i możemy świętować, ale nie ma czym opić! Dranie zapłacą za to przy najbliższej okazji. Skomentował jeszcze, ale najważniejsze to, iż czekał na słowa Emericka.   

TheMo:
Kolejna salwa. Moździerz na statek w porcie, działa na zniszczoną fregatę. Dzięki temu kolejny problem z głowy. Został ostatni okręt.
-ÂŁadować szrapnele! Szykować się do abordażu. Chcę ten statek jak najmniej uszkodzony.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej