Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Marduk Draven:
- Brawo dla marynarzy.- rzekł krótko po dołączeniu do radnych i lorda.
TheMo:
-To dopiero początek.
Załoga wzięła się za ponowne ładowanie moździerza. Za ten czas galeon podpłynął dostatecznie blisko, by znaleźć się w zasięgu wrogich dział. I uszkodzona fregata wypaliła salwę z całej burty, a druga poszła w jej ślady. Całe uderzenie zostało przyjęte na dziób, wyrządzając niewielkie uszkodzenia. Wtedy to Themo wykonał manewr skrętu i galeon ustawił się lewą burtą w stronę piratów.
-Ognia!
I 46 armat wypaliło równocześnie niemal rozwalając wrogi kadłub. Wtedy to też na pokład galeonu spadł, jakby z nieba, grad pocisków robiąc kilka dziur na górnym pokładzie i uszkadzając jedno z dział.
-Co to kurwa było?
Marduk Draven:
- Może armaty z lądu?- rzucił.- Albo też mają moździerze?
Zaidaan:
W końcu załoga wróciła do ładowania moździerza, w międzyczasie królewski okręt znalazł się już w zasięgu wrogich armat. Wróg długo nie czekał, co spowodowało szybkie dwie salwy, z dwóch fregat. Na szczęście to była dopiero granica, przez co grawitacja ściągnęła kule trochę niżej i 30 kul trafiło tylko w dziób, ale to też szkoda takiej pięknej konstrukcji. Kapitan nie zwlekając obrócił się burtą do przeciwnika, a artyleria burtowa rozgrzmiała w całej okazałości. Jedno wielkie bum! Działa poleciały oczywiście od potęgi wystrzału do tyłu, a kłęby dymu zrobiły na chwilę dla okrętu jedną wielką mgłę, która zmniejszyła widoczność dla obu stron. Niestety nagle z nieba zaczęły spadać pociski. - Uwaga! - krzyknął tak aby poinformować tych, którzy może jeszcze nie zauważyli dziurawego pokładu albo spadających kul armatnich. - Jedyne możliwe wytłumaczenie to ten trzeci okręt, on może mieć moździerze. Toteż dlatego nie wypłynął na spotkanie, cholera. - wytłumaczył swoją teorię nt. dziwnych kul znikąd.
Nawaar:
Krasnolud nadal się cieszył, bo wszytko szło idealnie, jednakże podpływając nader blisko wrogie fregaty wystrzeliły! Mieliśmy szczęście, że dystans był odpowiedni a kule armatnie lecąc taki dystans nie dość, że traciły na sile to jedynie otarły się o dziób galeonu! Kupa szczęścia nic więcej albo dokładne wyliczenie kapitana! Teraz nie ważne grunt, że są cali dopiero wtedy padł kolejny rozkaz ładowania moździerza, jednak nie to było najlepsze, gdyż w tym samym momencie kapitan skręcił kołem i doszło do długo wyczekiwanego momentu! I jak jebły działa galeonu to nie było zmiłuj się dla fregat. - To jest moc! Mówiąc, opuścił już muszkiet, żeby zobaczyć jakie szkody powstały, ale kłęby dymu były ogromne, ale zapach przedni! Mgiełka po chwili opadła, ukazując straty w wrogich okrętach. Jedna fregata oberwała masakrycznie mając dziurawy pokład i dziesiątkowaną załogę im już nic nie pomoże, ale zawsze musi być jakieś ale, bo nagle można powiedzieć z dupy spadały kule, które zniszczyły jedno działo i gdyby nie ostrzeżenie Emericka mogło dojść do złego incydentu, ale brodacz przesunął się kawałek, omijając odłamki, powiedział. - Dzięki stary! Ale nie widzę innego sposobu jaki przedstawił hetman to musi mieć jakieś znaczenie, że trzeci okręt sobie tak stoi bez żadnego ruchu. Kanclerz poparł Emericka, bo była to służna teoria, ale z niecierpliwością oczekiwał dalszego rozwoju wydarzeń.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej