Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (24/109) > >>

Nawaar:
Kiellon mając wrogie okręty za cel, patrzył z podziwem na szybującą Evening, która jako najwspanialszy członek załogi narażała swoje życie dla zdobycia kilku cennych informacji. W końcu Eve wylądowała ze spaniałą gracją na okręcie pomimo kilku problemów. Chciałbym tak! Rzuciło mu się przez myśl, ale żeby osiągnąć ten cel musiał jeszcze więcej poświęcić i zdobyć, lecz będzie bardzo ukierunkowany, by móc dostąpić tego zaszczytu! Brodacz był ciekaw jak sytuacja wyglądała, ale z miejsca gdy stał dobrze wszystko słyszał, więc mógł osądzić sam po opisie. Zgraja różnorakich piratów w miarę dobrze przygotowanych nie było dla niego szokujące bardziej natomiast, zaskoczyły go słowa jego przywódczyni na temat pertraktacji. - Z piratami się nie pertraktuje, tylko wiesza na masztach! Jestem za zatopieniem tych, którzy nękają zaprzyjaźniony lud kunan! Nie brać jeńców! Widocznie rzeź jaką chciał była wielka, lecz wyraził swoją opinię od tak dla zasady choć tu nie zarządzał, ale oczywiście będzie posłuszny rozkazom kapitana a zarazem Wielkiego lorda elekta i anielicy Evening lub Marduke, bo brodacz wyraził swoją opinię jako kanclerz!

Zaidaan:
4 mile morskie to jeszcze był niezły kawałek do przepłynięcia. Lub po prostu 7,4 kilometra, dość dużo. W międzyczasie anielica Bractwa ÂŚwitu zgłosiła się na ochotnika jako zwiadowca. Było to dość ryzykowne, zważywszy na to że załoga może mieć coś mocnego, a szkoda było by takiego anioła. Na szczęście, dzięki wspaniałym manewrom i teleportacjom z miejsca na miejsce, kule nie trafiały. W sumie czego można się spodziewać po zwykłych bandytach? Evening w końcu jednak wróciła, robiąc przy tym parę problemów, zamieszanie i przeszkadzanie w ładowaniu armat, czy też w innych przygotowaniach do możliwie nadchodzącej bitwy morskiej. Natomiast słowa o rozmowach z piratami zaskoczyły go tak samo, jak Kiellona, który nie był przychylny tej opcji. - Pertraktacje z piratami i resztą tych szumowin?! To zwykłe kanalie, oni zdradzili by własną matkę. Gdy podpłyniemy zbyt blisko, nakarmią nas kartaczami, a potem spróbują abordażu. Teraz, gdy mają dwie fregaty i jeden okręt w porcie, czują przewagę i nawet nie myślą o jakichkolwiek rozmowach. W dodatku królewski galeon to dla nich niezła okazja. - Powiedział co myślał na temat rozmowy z pirackim ścierwem, który na pewno szykowałby wtedy jakiś nóż w plecy. - Nie zgodzę się na to, żeby królewski okręt rozmawiał z jakimiś bandytami.

TheMo:
W czasie, gdy anielica szybowała pomiędzy statkami, okręt o podobnym, jak nie identycznym imieniu, zbliżał się coraz bardziej. Gdy wylądowała kapitan wysłuchał raportu. Następnie opinii rady. Rzucił jeszcze okiem na odległość. Akurat była odpowiednia.
-Będziemy pertraktować. Za pomocą moździerzy, OGNIA!
Przygotowana wcześniej broń wystrzeliła. Po krótkim czasie grad pocisków spadł prosto na jedną z wrogich fregat dziurawiąc pokład i kilku członków załogi.

Zaidaan:
Na szczęście kapitan wysłuchał się jak zawsze najmądrzejszej Rady Królewskiej, a zwłaszcza tych dwóch wybitnych radnych, hetmana i kanclerza. Zaraz nastąpił wielki, potężny huk, na tyle silny że z łatwością mógł pozbawić świetnego słuchu wielu załogantów. A co dopiero mówić o artylerzystach, którzy stali najbliżej moździerzy? Oni już dawno mogli by uszy wyrzucić. Po huku, można było dostrzec wylatujące pociski lecące w stronę fregaty przeciwnika, jednak także w pierwszych sekundach po wystrzale potowarzyszyły załodze kłęby dymu, ale szybko się rozproszyły poprawiając widoczność. Na twarzy Emericka pojawił się uśmiech, który chyba jest w stanie zaakceptować takie rozmowy. - Jednak do zatonięcia fregaty jeszcze trochę czasu. - poinformował tak, o. Może pociski przedziurawiły pokład, nie zatopiły statek od razu, wpierw musi jeszcze się napełnić wodą, a w tym czasie może jeszcze się odwdzięczyć salwą!

Nawaar:
-Tak! Wyraził swoją aprobatę na atak! Kapitan na szczęście nie stracił zdrowego rozsądku! Do Eve nic nie miał, ale pomysł był dość bezsensowny. W każdym razie krasnolud podziwiał wystrzał z moździerza. Huk, zapach prochu wypełnił pokład aż się brodacz zaciągnął i poczuł się świetnie! Jeszcze bardziej się nakręcił, gdy wroga fregata został bezpośrednio trafiona to było to, co Kiellon lubił najbardziej takie zniszczenia bez start własnych. Deski pirackiej fregaty fajnie pękały od uderzenia pocisku do tego lament tamtejszej załogi był dość miłym odgłosem, znaczyło tyle, że wojska Valfden wygrywają i mają przewagę i pozostało jedynie czekać na dalszy rozwój wypadków. Kanclerz podniósł swój muszkiet obiema rękami i zaczął się śmiać, ale nie tak jak zwykle, po prostu wszystko przebiegało tak jak sobie wyobrażał. Teraz czekał na następny atak galeonu chyba, że otrzymają atak od wroga z resztą wściekłego wroga, który będzie chciał wziąć odwet. Jednak dobrze, że Hetman zgodził się z paladynem i objęli wspólne stanowisko. Brodacz będzie z nim musiał wypić wódeczkę później!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej