Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część I : Inflitracja

<< < (2/32) > >>

TheMo:
Ork po skończonej robocie wracał do domu.
- Jakieś wytyczne?
-Nie rozwal domu.
Rzucił swojemu najemnikowi polecenie na do widzenia. Teraz już byli całkowicie gotowi do drogi. Ruszył powoli w stronę wozu po drodze odpowiadając rycerzowi na pytanie.
-Największe siedlisko bandytów na Valfden. Już dawno ktoś powinien zrobić z nimi porządek. Z tego co mi wiadomo to została jeszcze najechana przez dzikie wampiry. Na prawdę, pechowa miejscowość.

Marduk Draven:
Chwilę potem, gdy oboje siedzieli już na wozie, furgon ruszył przed siebie, ciągnięty przez ogiera smolistej maści. Czasami podskakiwał z powodu ubytków kostki brukowej, albo raczej dlatego, że koła najeżdżały na nieliczne owe kostki.
- Chce się wam mieszkać tu? W takiej biedzi?- podjął stary rycerz, kładąc potężny brzeszczot na kolana.
W chwilę potem wóz się zatrzymał pod domem drugiego członka drużyny. Turdnaszana Kermosa.

TheMo:
Themo rozsiadł się wygodnie na wozie. Nie przeszkadzały mu warunki. Wiedział, że to nie będzie wycieczka krajoznawcza. Bękart siedział spokojnie i przyglądał się drodze.
-A co mnie tu przeszkadza? Luksusów może nie ma, ale nie narzekam.
Odparł bez emocji w głosie. Co prawda mógł się przenieść, ale jakoś go nie ciągnęło do wyższych sfer. Podgrodzie miało swój klimat i skromność, czego brakuje wielu osobom.

Kermos z Baźin:
Kermos również był przyszykowany i wyczekiwał na zleceniodawców. Siedział więc w oknie i wypatrywał znajomych twarzy. W końcu zauważył, że pod jego dom podjechał wóz. Rozpoznał na nim rycerza, który wczoraj do niego zawitał. Domyślił się, że przyjechali po niego, więc założył na plecy łuk i kołczan i wyszedł z domu. Nie miał w nim nic cennego, więc nawet nie trudził się z zamykaniem. Zwłaszcza, że nie miał zamka. No trudno, najwyżej po powrocie będzie musiał przepędzać dzikich lokatorów. Znalazł się więc na zewnątrz i kroczył w stronę wozu.

Toruviel:
Dom Toruviel był akurat w pobliżu Kermosowego, toteż gdy ujrzała wóz, wzięła łuk, kołczan strzał, sztylet i ukryte ostrze. Zarzuciła na siebie szatę, oraz arafatkę na szyję, niby chustę, że niby jej zimno. I wyszła z domu, uprzednio go zamykając. Idąc do wozu, ujrzała turdnaszana.
ÂŁadna kompania...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej