Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Szmuglerzy świętości

<< < (4/11) > >>

Marduk Draven:
Ogień przyjemnie zahuczał. Mokebe zamocował prowizorycznie garnek nad płomieniem i zalał go wodą. Począł kroić warzywa, których to kawałki wrzucał do gotującej się cieczy. Minęło około dziesięciu minut, a elf wrócił z między drzew, trzymając za uszy martwego zająca. Oskórował go dokładnie i pokroił, część mięsa dając do wody z warzywami. Mauren też wtedy dorzucił soli i pieprzu. Reszta zwierzęcia poszła w obrzeża ogniska, gdzie piekła się.
W jakieś pół godziny potem, Mokebe rozdał miseczki i łyżki rozlał zupy. Jak na prowizorkę w lesie, była bardzo smaczna. Jednak to opiekane na ogniu mięso długouchego zwierza kusiło zapachem.

//Godzina 20. Temperatura 10 stopni, lecz przy ogniu jest cieplej.

Gorn Valfranden:
Grupka zaczęła jeść zupę. Pomimo prowizorycznego przygotowania była całkiem niezła, nawet lepsza niż niektóre zupy robione przy pełnym arsenale. Paladyn podziękował kiwnięciem głowy i zabrał się za jedzenie. Było pyszne, a zapach wydzielany z mięsa upolowanego przez elfa dodawał nowych aromatów. Był już wieczór, niezbyt ciepło, ale przy ognisku lepiej się siedziało. Na razie Wojownikowi jeszcze nie chciało się spać. Więc jadł powoli, nie śpieszył się i delektował się smakiem dobrego jadła.

Marduk Draven:
Mijał wam tak czas, póki mauren zasnął. Chwilę po nim ty. Spałeś dobrze, a gdy się obudziłeś. Elf i mauren pakowali już rzeczy na wóz.
-O. Chodź, mamy zamiar dziś dojechać do Atusel. - rzekł czarnoskóry.

//Godzina 9.00, temperatura 9 stopni.

Gorn Valfranden:
Sen był dobry, spokojny i nikt go nie naruszał. Gdy Gorn się już obudził to długouchy i jego kompan już pakowali manatki na wóz. - Też chcę tam dojechać :D Powiedział do maurena i zapakował się na wóz. Była wczesna godzina, Paladyn po przyjrzeniu się słońcu i jego miejscu na niebie stwierdził że musi być około 9 rano. Temperatura jaka w tej chwili gościła na trakcie była okej, nie za zimno, nie za gorąco. W takich warunkach najlepiej się walczy z przeciwnikami. Tymczasem jechali dalej. - Długo już pracujecie w zawodzie? Zagaił przyjaźnie do reszty kompanii z meblowego imperium.

Marduk Draven:
- Będzie tak jakoś ze dwa, trzy lata.- odrzekł elf po chwili myślenia i wspominania. Mokebe potwierdził skinieniem głowy. I jechaliście tak przez kilka godzin w spokoju, bez żadnych zakłóceń. Aż nagle, mauren spojrzał wysoko w niebo. Bluzgnął paskudnie. Wkrótce i elf i ty ujrzeliście na niebie latający kształt. Elf porwał łuk i jedną strzałę z kołczanu. Fruwająca bestia zbliżała się.
- Wiwerna!- zakrzyknął elf naciągając łuk.- Gorn, trzeba ją odciągnąć jakoś od wozu. -rzekł celując.

Godzina 11.00, temperatura 13 stopni.
1x wiwerna leci na wysokości 25 metrów. Składa się do pikowania.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej