Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Szmuglerzy świętości
Gorn Valfranden:
- Obrotny złodziej jest w stanie opylić wszystko, a co może ukraść? świeczniki, datki, inne przedmioty. Odpowiedział elfowi Paladyn. Wyjął swój miecz i w międzyczasie zaczął go czyścić. Tak zrobił z swoim całym arsenałem.
Marduk Draven:
I tak na czyszczeniu broni minęła Ci dosyć duża część podróży. ÂŚciemniło się w końcu. Mauren w końcu zjechał na pobocze. Zszedł z miejsca woźnicy, odwiązał konia od wozu i przywiązał do drzewa. Zabrał z wozu trochę drewna i ułożył z nich stosik na ognisko. Potem ogrodził go kamieniami.
- Jak Cię zwą, rycerzu?- spytał mauren, ściągając z wozu garnki, trochę wody i warzywa.
Gorn Valfranden:
- Możecie mi mówić Gorn, a wy? Przedstawił się rycerz i zapytał o miana towarzyszy. Zaraz będzie noc, więc czas spać.
Marduk Draven:
- Ja jestem Mokebe.- odrzekł Ci mauren.
-A ja Fanfrall.- powiedział elf. ÂŚciągnął z pleców łuk.- Upoluję coś na kolację.- oznajmił i zniknął wśród drzew.
Mokebe z kolei kroił warzywa i wkładał je do garnak z wodą.
- Gorn, rozpalisz ogień? Na wozie mam krzesiwo.
Gorn Valfranden:
Paladyn kiwnął głową. Poszedł do wozu w poszukiwaniu krzesiwa, znalazł ją i wrócił. Przyklęknął przy ognisku i zaczął uderzać krzesiwami o siebie wywołując iskry tak aby spadały na drewno. W końcu zapłonęły i Gorn dmuchał na ogień aby podsycić ogień aby nie zgadł. Potem Wojownik spokojnie siedział przy ognisku i obserwował okolicę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej