Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdzie się podział ten czarnuch?
Nawaar:
Człowiek bez języka? Za dużo gadał i mu go odjęli czy jaki grzyb? Te pytanie nurtowały go przez chwilę, ale i tak uzyskał odpowiedź na swoje pytanie czyli facet słuch miał w porządku. Teraz udając się we wskazanym kierunku, ruszyli przez malowniczą wieś, w której działy się złe rzeczy, gdyż wszędzie rządzili bandyci a dwójka paladynów była na ich rozkazy, to jest wręcz niedorzeczność! Kiellon i Marduke dochodząc do miejsca gdzie jest arena, zauważył pewnego dziadka przynajmniej wyglądał na takiego, bo miał określone atrybuty czyli długa broda, laska i wyglądał staro! Tutaj pomyłki nie mogło być, więc brodacz zwrócił się do kompana w niedoli.
- Zauważyłeś? Starzec się nam przygląda, jak myślisz czego może chcieć?
Zapytał brata zakonnego co sądzi o sytuacji nim krasnolud podejdzie i zagada do niego.
Marduk Draven:
Kolejny powód, do pomsty...- pomyślał rycerz, w czasie "rozmowy" z pozbawionym języka człowieczyną. Szli tak, przez te zapomniane przez bogów miejsce, ku miejscu, gdzie niemy człek wskazał arenę. Nadeszło małe pocieszenie. Pokiereszowanie co po niektórych skurwieli na arenie. Po chwili zagadał Kiellon, mówiąc o jakimś starcu, który to podobno ich obserwuje. Marduke popatrzył w jego stronę.
- Przekonajmy się.- zmienił nagle kierunek marszu, idąc w stronę rzeczonej osoby. Z nie pewnością mącącej jego umysł, oraz pragnieniem utopienia bandytów w ich krwi. Zaszedł w końcu do niego.- Powiedz starcze, czemu tak się nam przyglądasz?
Nawaar:
Za Mardukiem ruszył Kiellon, który również zmienił trasę przemarszu, co było wręcz oczywiste. Brodacz stanął na przeciw innego brodatego, po czym zmierzył go wzrokiem. Pytanie już padło, więc tym razem milczał a zamiast tego uważnie nasłuchiwał.
Mohamed Khaled:
- Skomplikowane jest to życie, czyż nie, Kiellonie aep Kharimie? A co o tym sądzisz ty, Marduke'u Dravenie? Obaj bohaterowie narodowi, dzielni wojownicy odznaczeni ziemiami i tytułami po wielkiej wojnie z demonami. Co Bogowie chcieli mi przekazać, sprowadzając was do tej niewielkiej mieściny niemal na końcu wyspy? Czy jesteście Bożymi wysłańcami? A może służycie jedynie sobie, mhm? Co tu robicie, "dzielni" rycerze?
Marduk Draven:
Draven zbliżył się do niego ze złowrogą miną. Chędożony eremita. Garbaty staruch parający się czarną magią...- pomyślał. Zacisnął głośno pięści i wejrzał w oczy starcu.
- Skąd niby wiesz, kim jesteśmy?- zapytał ze zdziwieniem starca, głosem pełnym goryczy i złość.
A może nie był czarnym magiem, acz normalnym? Chociaż takim także nie rzadko odwalało...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej