Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdzie się podział ten czarnuch?

<< < (12/15) > >>

Mohamed Khaled:
- Jestem tym, którym jestem. ÂŚwiatłem i mrokiem. Ziemią i lądem... Bla, bla bla - urwał. - W skrócie, jestem magiem. Potężnym... A może nie? Może mi się tylko wydaje? Wiem jedynie, że Ci ludzie pięknie smażyliby się w płomieniach
Wyprostował się i ściągnął kaptur. A potem sztuczną brodę. Stanął przed wami młody elf, ubrany w skromne, czarne szaty maga bojowego. Szyte na zamówienie, z delikatnymi, srebrnymi wstawkami.
- Choć powinienem się przedstawić, nie zrobię tego. Możecie mówić na mnie Zasir, bo tak przedstawiłem się panu tych ziem, Mohamedowi. Jestem... Jego oczami i uszami w tej części gminy Vodaemin. Wszystko, co tutaj się dzieje, to, co wiedział ten czarnuch... Wszystko zawdzięczał mi. To ode mnie dostał informacje na temat tego, że na tych ziemiach pojawił się Nicholas i jego banda. I w sumie, jakby nie patrząc, sprowadziło to na niego niebezpieczeństwo. Ach, głupi ja. Mimo, iż na karku mam już ponad setkę, nadal głupio postępuje.. Ach... Głupi, głupi! Ciekaw jestem, kto pozwolił mi się uczyć magii? Chyba jakiś kompletny debil... ALe nie! Mistrz nie był debilem! Był jednym z najmądrzejszych znanych mi ludzi! To on mnie wszystkiego nauczył...
Ostatnie zdania wypowiedział jakby do siebie.

Nawaar:
Krasnolud podniósł pytająco brew kiedy ów facet znał trochę szczegółów z życia towarzyszy- Widzę, że wiesz wiele "magu" albo dobrze znasz każde plotki z różnych miejsc. Inaczej mówiąc nie pomyliłeś się i jesteśmy tymi osobami, o których opowiedziałeś i skoro mamy za sobą to przywitanie dojdźmy do konkretów. Wtedy nawet nie zdążył zareagować brodacz, bo elf odsłonił swoje karty a mianowicie ściągnął kaptur, zdjął sztuczną brodę i wygląd jego diametralnie się zmienił, gdyż miał na sobie ubiór wręcz szlachecki i teraz rzeczywiście wyglądał na maga, ale czy rzeczywiście nim był? Na początku zachował się normalnie, ale po czasie jego reakcja była taka, jakby nie miał wszystkich klepek. Jednak to nie przeszkodziło Kiellonowi w prowadzeniu dalszej rozmowy a nawet kupił brodacza tym tekstem, że postanowił się samemu odkryć swoje intencje.
- Zasir czy jak ci tam, słuchaj jesteśmy przyjaciółmi Mohameda i poszukujemy go. Skoro jesteś oczami i uszami a do tego znasz imię dowódcy bandytów, to pewnie też wiesz gdzie przebywa nasz czarny przyjaciel, wszak jesteś magiem, prawda?  
Zapytał w sumie retorycznie, o byciu magiem, ale chciał w ten sposób przekonać go do siebie i jednocześnie upewnić go kim jest.

Mohamed Khaled:
- Tylko Bogowie znają odpowiedź na to, gdzie znajduje się Mohamed. Tylko oni i nikt inny! - zagrzmiał. - Czy jesteście gotowi na poświęcenie, by go uratować? Poddać się woli Bogów? Woli Rashera, pana i władcy mojego przełożonego?
Narysował coś na ziemi kosturem. Przypominało to trochę pentagram, choć nie do końca byliscie pewni, co zamierzał.
- Tylko testy poświęcenia i prawdy mogą ukazać nam miejsce pobytu czarnego proroka!

Marduk Draven:
- Służę Zartatowi.- odrzekł dumnie.- Panu światła, nie śmierci. - dodał. - Ale jeśli trzeba, zrobię to, czego oczekujesz od nas.- przyjrzał się temu co elf wyrysował kosturem.- Więc co mamy zrobić?- zapytał?

Nawaar:
- Poświęcenie i chęć niesienia pomoc nie jest mi obce elfie. Rzucił pogardliwie w stronę długouchego, bo jak każdy z nich miał kij w dupie i ten nie odbiegał od tego stereotypu a to, że jest magiem potęgowało to przeświadczenie! Ten krasnolud był dość konserwatywny i walił stereotypami. Kiellon spojrzał co narysował magik i miał dziwne przeczucie, że to się dobrze nie skończy. - Czarnego proroka a to ci dopiero. Zaśmiał się, bo dawno nie słyszał czegoś tak zabawnego, co nie zmieniało jego postanowienia w uratowaniu czarnucha!
- Piszę się zatem co mam robić?     

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej