Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdzie się podział ten czarnuch?
Nawaar:
Rozmowa nabrała normalnego obrotu i wystarczyło do tego jedynie schować broń choć szkoda, że obyło się bez walki, którą chciał rozpętać w tej karczmie- Z chęcią poznam kolesia co sprzątnął tego brudasa, może dzięki temu odzyskam klejnoty rodzinne. Ten twój szefciu, gdzie przebywa? Zapytał wyraźnie zaciekawiony a dzięki temu będzie towarzyszą łatwiej dorwać maurena i wyciągnąć go z bagna, a przy okazji zrobić jakąś mocną zadymę na froncie przeciwko bandytą.
Mohamed Khaled:
- A bo ja wiem? Albo siedzi u siebie, tam na górze, w tej małej... hm... świątyni, albo rżnie jakąś dziwkę. Tak czy inaczej, żeby się do niego dostać, będziecie musieli przejść testy zaufania, które wyznaczą jego zaufani ludzie. Mój test już zdaliście. Pokazaliście, że macie jaja do walki... Chętnie bym was widział na jednym z naszych okrętów. Jesteście gotowi na taki krok?
Nawaar:
Kiellon wysłuchał propozycji pójścia i przystąpienia do nich na te testy, ale jako świeżo upieczony paladyn nie widział siebie w roli sługusa, bo to przechodził jako rekrut w bractwie teraz miałoby się to znowu powtórzyć! Właściwie nie mięli wyjścia, gdyż szans na wygranie tego pojedynku nie mieli za dużo ludzia na dwóch a wycofanie się mogło oznaczać krwawą rzeź, której tak pragnął krasnolud, ale w swoich wyobrażeniach wolał być po tym wszystkim cały! W każdym bądź razie zgodził się i wiedział, że Marduke nie jest głupi i również przystanie na propozycje, chyba?
- Ja za klejnoty jestem w stanie zrobić wszystko.
Marduk Draven:
Zapowiadało się na dużo dłuższą zabawę w skurwysyna. Oby tylko nie chcieli opierdalania gał, czy innych czynności seksualnych... no i że, nie będzie musiał krzywdzić niewinnych, by dostać się do tego ich szefa. Byłby to nie tylko uszczerbek na dumie, czy honorze, ale także sumieniu,które to Draven bardzo szanował i pielęgnował. Wkupić się w ich łaski, dowiedzieć się co z Mohamedem, a potem zabić tych skurwieli. Takiego planu się trzymał. Ale jak zapewne wiadomo, prawie zawsze pojawiają się niechciane komplikacje. Paladynowi zostało jedynie modlić się do Zartata, oraz spytać o tych zaufanych ludzi.
- Podaj no listę tych zaufanych ludzi.
Teraz też zostało m czekać na odpowiedź. Całą sytuacja zwyczajnie mu śmierdziała byciem popychadłem zwykłych szumowin, których jedynym zajęciem jest chlanie, rżnięcie kurtyzan oraz rabowania połączone z zarzynaniem niewinnych, niczym owieczek na ofiary jakiś prymitywnych bóstw. Westchnął.
Mohamed Khaled:
Ivars spojrzał na was po kolei. Zorientowaliście się dopiero wtedy, że Muhmed gdzieś zniknął. Po prostu jakby go gdzieś wywiało. Wyparował.
Mruknął coś niezrozumiale pod nosem, po czym przeciągając się, zaczął mówić:
- Pierwszy jestem ja, rzecz jasna. Później macie Dracona, jest tutejszym kowalem. Snis jest naszym zwiadowcą. Szef bardzo ceni sobie jego rady, bo w swoim fachu jest niezastąpiony. Andre zajmuje się tutejszą areną. Wojownik z niego co nie miara. Prawdziwy człowiek północy! - prychnął. - Prócz tej trójki, jest jeszcze dwóch, których musicie odhaczyć. Krajs i Zdzisu. Obaj.. Mh... Coś dość narwani i niekonwencjonalni. Nie mam pojęcia, czego możecie się od nich spodziewać. Mimo to, Nicko szanuje ich słowo i to ono może zaważyć o waszym przystąpieniu. Więc lepiej się starajcie...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej