Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdzie się podział ten czarnuch?

<< < (5/15) > >>

Mohamed Khaled:
- W sumie, to Ahsed Ibn Mohamed Khaled. Choć nie jest prawowitym synem, staruszek traktuje go poczciwie. Faktem jest, że nie odziedziczy majątku ojca, no chyba, że Moha nie doczeka się prawowitego dziedzica, ale... Stara sie, by Ahsed miał godne życie. Jego matka zginęła w czasie Inwazji Ardenosu.
Weszliście do środka karczmy. Za barem stał chudy jegomość, pełen tatuaży i blizn.
- Tak. Coś na pewno tu nie gra. Ten chłopczyna za barem - powiedział do Kiellona i Marduke'a ściszonym głosem - to Ivars Bezkostniak. Poszukiwany na terenie całego Vodaemin listem gończym. Podejrzewany o wzbudzanie ludności, morderstwa na szlakach i porwania dzieci.

Nawaar:
Grupa się podzieliła część ruszyła w stronę drugiej bramy a reszta udała się główną. Właściwie było to dobre posunięcie, bo tutejsi pewnie by niezbyt zareagowali na taki oddział wkraczający do ich miejsca azylu, a tak trzy osobowa grupa mogła bardziej się wtopić w tłum oczywiście do czasu. Dziw jednak brało Kiellona, że nikt nie postawił straży przed wjazdem a mieszkańcy zareagowali dość agresywnie, gdyż chcieli pokazać swoją gotowość do każdej bójki na ich szczęście natomiast brodaczowi nie chciał się wyciągać pistoletów, żeby nauczyć ich pokory, lecz miał wszystkich pod obserwacją w razie jakiegoś ataku. Paladyna zdziwiła również to, że ta wieś z pozoru była zaniedbana jak to pozory mylą, ale w końcu towarzysze dojechali do centrum, którym stanowiła karczma oraz port dwa okręty cumujące nie zaintrygowały brodacza wszak i tak nie mógł ich ocenić, bo była noc. W każdym bądź razie coś działo się w środku i takie sytuacjach krasnolud czuł się jak u siebie! Walka wisiała w powietrzu tak to wyczuł, że nawet się uśmiechnął a nie robił tego ostatnio za często nasz brodacz. Kiellon za marszałkiem wszedł do środka i pierwsze co mu się wrzuciło w oczy był mężczyzna, który nie wyglądał na zwykłego karczmarza a raczej typa z pod ciemniej gwiazdy jego obraz został uzupełniony słowami maurena, który dokładnie go opisał. Rycerz widział jak ów facet dynda na szubienicy albo z jego kulą we łbie spoczywa gdzieś w zapomniany grobie!
- Widzę, że lepiej nie mogliśmy trafić.   
Oznajmił cichaczem swoim towarzyszą, ale teraz zaczął się podwójnie pilnować tak dla bezpieczeństwa kompanów i siebie.

Marduk Draven:
Draven wysłuchawszy założył kuszę na plecy, razem z kołczanem zabierającym 20 bełtów i razem z resztą wszedł do środka karczmy. Rozejrzał się. Karczma jak karczma, lecz jegomość za barem zwrócił od razu jego uwagę. Przyjrzał mu się, dyskretnie acz uważnie, chłonąc informacje.
- Czuje się aż tak bezpiecznie, że kryje się w karczmie na ziemiach na których jest poszukiwany?- spytał Muhmeda. - Ja bym go przepytał...- dodał a następnie podszedł do baru, oparł się o niego łokciami, przybierając minę zgorszonego, paskudnego dupka. Wejrzał Ivarsowi głęboko w oczy z pogardą.
- Piwa.- rzucił. Trzeba było się wtopić w tłum.

Mohamed Khaled:
- Najciemniej pod latarnią - mruknął Muhmed.
Wszyscy skierowali się do baru. Gdy Marduke zamówił piwo, Ivars spojrzał na niego smętnym, pozbawionym jakichkolwiek uczuć wzrokiem i, chwyciwszy kufel, nalał z beczki złocistego trunku. Mogłeś mu się teraz dokładniej przyjrzeć. Ivars był młodym, pełnym siły człowiekiem, mimo, iż postura na to nie wskazywała.
Za jego plecami dostrzegliście duży, wojenny topór zawieszony na ścianie. Stal lśniła w ogniu pochodni.
- Coś jeszcze? - mruknął gniewnie.

Nawaar:
- Wódki towarzyszu. Powiedział podchodząc do szynkwasu karczmy, gdzie stał Ivars. Kiellonowi ten typ nie przypadł do gustu od samego początku a zwłaszcza po słowach Muhmeda. Krasnolud był w każdej chwili wypalić z broni, ale wolał dać na wstrzymanie, bo należało typa przesłuchać pod kontem porwania człowieka z Izby lordów jego wiernego przyjaciela Mohameda, który mógł popaść w depresje, ale teraz chciał się napić wódeczki dla popraw nastroju.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej