Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #32
Rengar:
Podchodzę jak gdyby nigdy nic do straganów, na szczęście wpadnięcie na nieznajomego otrzeźwiło mnie.
Jak to zwykle na targu bywa ludzie się przekrzykują chcąc sprzedać swoje gówno warte towary, w sumie to aż śmieszne.
Ale nie przyszedłem tu słuchać tej walki o każdy grosz.
Wśród licznych dźwięków jakie docierają do moich uszu staram się wyłapać te apropo mięsa i kiełbas.
Kiedy tylko udało mi się wychwycić takowe zmierzam w ich stronę.
- Witam. Chciałbym zakupić 2 kiełbasy, ale takie duże.
Mohamed Khaled:
- Panie! Dziesięć grzywien i ma pan najdorodniejsze sztuki, jakie posiadam! - wyciągnął spod straganu dwa wielkie pęta kiełbasy. Takich jeszcze w życiu na oczy nie widziałeś. Były naprawdę ogromne.
Rengar:
- No, no naprawdę dorodne, biorę !
Po czym wyciągam z sakiewki 10 grzywien i pewną ręką wręczam je sprzedawcy.
Zabieram 2 pęta kiełbasy Dziękuje dobry człowieku.
Po czym udaje się do dzielnicy obywatelskiej.
Tutejsze drogi całkowicie różnią się od dróg w podgrodziu, aż ciężko sobie wyobrazić że są tak blisko, Nie śmierdzi, a ludzie wydają się być bardziej uśmiechnięci.
Chyba tekże muszę się zmusić do takiego uśmiechu, aby nikt nie nabrał podejżeń.
Pomyślałem po czym uśmiechem się starając się aby uśmiech mimo iż sztuczny na takowy nie wyglądał.
przechodząc obok domostw szukam takiego które by było białe oraz by miało płot.
//75-10=65 grzywien
Mohamed Khaled:
I trafiłeś na taki. Znajdował się na uboczu, ale był okazały. Wielki, biały i... wielki. Z czarnym ogrodzeniem w okół. Z dużą, drewnianą bramą. I dwoma wielkimi skurwysynami szczekającymi za nią.
Rengar:
Przede wszystkim nie może mnie zobaczyć.
Pomyślałem tak właściwie obawiając się o swoje życie.
Po czym przystąpiłem do, hmm... obserwacji ? krążyłem chwilę w okół domu tak aby nikt się nie zorientował że właśnie w tym domostwie czegoś szukam, raz skręciłem w uliczkę w lewo a innym razem w prawo i tak dopóki nie byłem pewny że właściciela tych słodziutkich psiaków nie zastałem.
Rzuciłem przez płot najpierw jedno pęto kiełbasy.
Usłyszałem że psy pobiegły do kiełbas, wtedy szybko przeskoczyłem poprzez bramkę i wbiegłem do domu.
W sumie nic nie zbudziło moich podejrzeń, dom jak dom. Stąpając jak kot, nie wydając żadnych odgłosów udałem się na piętro. Wszedłem do pierwszego lepszego pomieszczenie.
Nie przypomina mi biura, tu nic nie znajdę.
No to nic poszedłem do kolejnego pokoju który już bardziej przypominał osobliwe biuro.
Zacząłem przeszukiwać każdy zakamarek w poszukiwaniu Dużej białej teczki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej