Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wakacje pod palmami

<< < (9/37) > >>

Nawaar:
- Coś tam znalazł, Marszałku?
Zapytał, o "znalezisko" stojąc przy koniu o poruszaniu się w głąb lasu mógł sobie odpuścić, więc słowne poinformowanie wystarczyło mu dostatecznie. Krasnolud nie lubił być kulą u nogi towarzyszy, ale na szczęście rana powinna się zagoić, w przeciągu kilku najbliższych dni do tego pora była na jazdę stanie tak bezczynnie wcale nie zbliżała ich do celu!

Gorn Valfranden:
Gorn podszedł do Marduke i zapytał - Co znalazłeś? Paladyn podczas walki nie miał co robić toteż nie wtrącał się do walki. Kiellon odniósł ranę ale nie była ona najgorszą z możliwych.

//Choroba, dlatego taki słaby post.

Marduk Draven:
-Posłaniec. Z listem.- Marduke wydobył tubę i przeczytał po cichu. Treść była taka sama, jaką przeczytała Antarii, gdy zaczynali.-Posłany do nas. Zartacie czuwaj nad jego duszą.- "pożegnał" posłańca. Chwilę tak stał nad nim.-Winniśmy go pochować jak należy, albo przynajmniej spalić. Nie godzi się, by zwłoki wyżerały robaki, by gniło jak padlina.- dodał.

Evening Antarii:
-Ciężko spalić mokre ciało mokrym drewnem w ulewnym deszczu- zauważyła z przekąsem. Mimo wszystko cała kompania nie pomyślała o wzięciu czegoś takiego jak łopata, gdyż nikt nie przewidział, że będzie potrzebna. -Z wykopaniem grobu też ciężko... Połóżmy go i przysypmy ziemią- spojrzała na resztę, czy zgodzą się na to. -Ciekawe, czy też przyszło mu spotkać się z drzewcem.


//Słabe posty, słabe talenty :)

Nawaar:
Posłaniec z listem, pierwsza ofiara z kilku możliwych.
Pomyślał słysząc wiadomość dość ponurą, a deszcz padał wtedy w najlepsze, mocząc całego krasnoluda w takich warunkach, czuł się przygnębiony do tego rana na nodze dość, wnerwiająca. Marduke wpadł na pomysł pochówku nieszczęśnika, co było dobrym wyjściem a nie pozostawieniem biedaka takiemu okrutnemu losowi. Niestety nie mięli przy sobie łopaty, a spalenie zwłok nie wchodziło w grę. Brodacz wycisnął z brody kilka kropel, próbując dojść jak to zrobić i postanowił, posłuchać anielicy.
- Zróbmy jak mówi panienka, przykryjmy go ziemią, zmówmy modlitwę i na Zartata, jedźmy dalej.
Zabrzmiało dość poważnie, ale krasnolud z towarzyskiego powoli, stawał się marudny! A, to źle wróżyło dalszej wyprawie.   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej