Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wakacje pod palmami

(1/37) > >>

Lucas Paladin:
Nazwa wyprawy: Wakacje pod palmami
Prowadzący wyprawę: Evening Antarii
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: członkostwo w Bractwie ÂŚwitu
Uczestnicy wyprawy: Lucas Paladin, Marduke Draven, Kiellon aep Kharim, Gorn Valfranden, Evening Antarii

Lucas uśmiechnął się na pytanie Eve. - A tu i tam. - rzucił tylko. - Najważniejsze, że jesteśmy w komplecie i możemy działać znów razem. - a na to Lucas akurat cieszył się bardzo. Kochał Bractwo, które było jego domem. Sprawdził sprzęt, i czekał na reakcję reszty.

Nawaar:
- Dobra znamy cel podróży i wiemy jak to daleko do tego wiele niepokojących wieści. Czas na nas. Mówił niepokojąco przejmując się tymi wydarzeniami, przy czy zaczął nerwowo chodzić, gdyż chciał podołać temu odpowiedzialnemu zadaniu, aby móc awansować dalej na paladyna. Marduke wyjawił to Eve, ale ona natychmiast sprowadziła go na ziemię dlatego krasnolud tymczasowo się nie wychylał na to przyjdzie pora później gdy być może szczęśliwie wrócą z zadania. Kiellon w końcu zaproponował.
- Idźmy do stajni.
Brodacz natychmiast nerwowo ruszył w kierunku budynku gdzie ze wszelaką starannością trzymane są wierzchowce Bractwa ÂŚwitu. Koniśem zawsze opiekował się sam krasnolud dzięki temu relacje ich mogły się zacieśnić i mógł zawsze na niego liczyć, bo te zwierzęta swoje humory również posiadają, także pogłaskawszy konia wyprowadził go ze stajni dosiadając go z małego podwyższenia. Rycerz gotowy do jazdy podjechał zapewne z kompanami pod główną bramę warowni gdzie powinna na nich czekać anielica.

Marduk Draven:
Kiwnął na znak powitania Lucasa, oraz Gorna.
No to co? Wykażę się... - pomyślał, powiedział w swym umyśle, gdzie nikt go nie słyszał. To kwestia czasu. Kiwnął na znak, iż rozumie słowa anielicy. Cóż, tym razem nie on będzie dowodził, mawia się trudno.
Draven zgadzając się ze słowami Kiellona udał się do stajni, wychodząc z Kapitularza. Zszedł głównym holem do dolnej strefy, a tam do rycerskiej stajni, tam zaś czekała na niego Zirael. Wierna towarzyszka, okuta w swój pancerz, z jukami przy siodle. Przy nich zaś po lewej stronie spoczywała kusza i dwa kołczany z bełtami - srebrnymi i żelaznymi, a po prawej miecz ze srebra, oraz tarcza.
Pogłaskał klacz, dał jej kostkę cukru jako podarek, a ta przyjacielsko zarżała, wcinając smakołyk, oraz domagając się głaskania. Nie protestowała, gdy rycerz ją dosiadał, ani gdy delikatnie ją szturchnął piętą. Ruszyła, na razie powoli, ku bramie wjazdowej do twierdzy. Tam zsiadł z klaczy. Czekał.
-Aj, Zirael, znowu dżungle, co? Lubisz?
Koń zarżał radośnie. Prawdę mówiąc nie wiadomo, czy się zgadzał, czy nie. Czy w ogóle rozumiała. Chyliła łeb do rycerza, by ją jeszcze pogłaskał. Marduke zaś dalej oczekiwał.

Evening Antarii:
-Brzmi dość tajemniczo- uśmiechnęła się do Lucasa. -Wracasz do "czynnej służby" na dłużej? Czy jednak potrzebujesz trochę swobody?- spytała. Sama dobrze rozumiała przyjaciela. Długie loty, z dala od ziemskich spraw, nierzadko przynosiły jej ogromną ulgę. -Znam to uczucie. Jednakże od służby Zartatowi już nic nas nie zwolni, czyż nie?- zwinęła list w rulon i schowała go do kieszeni. Razem ze wszystkimi udała się do stajni. Przedtem jednak odwiedziła swą kwaterę, biorąc z niej kilka rzeczy.


Kilkanaście minut później anielica wróciła prowadząc za lejce Caledusa i Pałasza z przywiązaną z tyłu Tiarą. Caledusa chciała dać Gornowi, gdyż chłopak, biedak, nie miał konia, za to Eve aż trzy na zbyciu. Pałasz jednak nie miał wcale ułatwionego zadania. Przytroczony był do niego spory bagaż anielicy, zaś Tiara miała za zadanie wieźć na swym grzbiecie spore zapasy jedzenia, wody, no i pozostałe pakunki Antarii.
-Gorn, ten srokaty jest dla siebie. Spokojny, ułożony, ale zarazem silny. Nie powinieneś mieć problemów z jego prowadzeniem- oznajmiła oddając lejce paladynowi.
Tymczasem Eve chciała załatwić coś jeszcze. Zdjęła z Tiary pewien pakunek. Były to płaszcze dla każdego z nich.
-Chciałam wam coś podarować- anielica rozdała odzienia, które dopiero co wyszły spod jej wprawnej ręki krawcowej. -Noście je z dumą- dodała, gdy każdy z nich otrzymał podarunek.



//Każdy z was otrzymuje:


Nazwa odzienia: Płaszcz Bractwa ÂŚwitu
Rodzaj: płaszcz
Typ: ubranie
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 0,03kg bawełny. Długi czarny płaszcz z naszytym na piersi logo Bractwa ÂŚwitu ma przede wszystkim chronić przed zimnem i deszczem, ale także informować wszystkich o tym, że osoba, która z dumą nosi to odzienie, jest pod szczególną opieką Zartata, który szczodrze zsyła na wojowników swe łaski. Znak Bractwa budzi szacunek wśród ludzi, a także może być "kluczykiem" otwierającym wiele drzwi, co jest niezbędne, gdy w grę wchodzi obrona ludzkich dusz przed mocami zła.

Marduk Draven:
Draven uśmiechnął się lekko, widząc podarki od anielicy. Przyjął go, lekko skłaniając się, jak to on miał w zwyczaju. Odpiął opończę i zarzucił ją swej klaczy na grzbiet, po czym to samo uczynił z pasami na broń. Włożył prawą rękę w rękaw nowego płaszcza. To samo uczynił po lewej stronie. Włożył raz jeszcze pasy, ten na piersi torsie i na biodrach Obejrzał się, tak jak mógł. Strój sięgał przed kolana, był jego ulubionej barwy, czarnej. Miał na sobie symbole Bractwa, co by mógł być rozpoznany. Marduke dorzucił do tego opończę, dzięki czemu było na nim jeszcze więcej czerni, co podobało mu się.
-Dziękuję.- powiedział do Antarii. -Daleko jest ta gmina? -dopytał po chwili.

//Odbieram i zakładam:
Nazwa odzienia: Płaszcz Bractwa ÂŚwitu
Rodzaj: płaszcz
Typ: ubranie
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 0,03kg bawełny. Długi czarny płaszcz z naszytym na piersi logo Bractwa ÂŚwitu ma przede wszystkim chronić przed zimnem i deszczem, ale także informować wszystkich o tym, że osoba, która z dumą nosi to odzienie, jest pod szczególną opieką Zartata, który szczodrze zsyła na wojowników swe łaski. Znak Bractwa budzi szacunek wśród ludzi, a także może być "kluczykiem" otwierającym wiele drzwi, co jest niezbędne, gdy w grę wchodzi obrona ludzkich dusz przed mocami zła.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej