Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wakacje pod palmami

<< < (32/37) > >>

Nawaar:
Wszystko nabrało dość przyjemy obrót pomimo wcześniejszych problemów, ale człowiek okazał się jednak dość rozmownym typem, chwalący bractwo to zawsze sprzyjało do wyjawienia prawdy albo wytworzenie dobrego kłamstwa! Tak czy siak krasnolud mimowolnie się uśmiechnął, bo może coś się dowiedzą. Marduke odpowiedział pierwszy, ale Kiellon miał na sobie jedną maleńką podpowiedź.
- Cieszę się, że tak szanujecie Bractwo ÂŚwitu, ale przejdźmy do meritum. Jak wspomniał mój przedmówca, który wspomniał o kobiecie ona jest naszym celem dla podpowiedzi, żeby bardziej ją rozeznać to mogła na sobie nosić taką apaszkę. W tym momencie odwinął skrawek materiału z przed ramienia i pokazał go mężczyźnie. Materiał pachniał silnymi perfumami i opium to było dla niego ważniejsze niż schody! Właściwie nie wiedział, o co chodzi Mardukowi ze schodami, bo na co komu schody kiedy chodzi o kobietę, ale pytanie padło więc nie ma się co sprzeczać o głupią sprawę.

Evening Antarii:
//Kiellon i Marduke

Karczmarz wyraźnie się zaczerwienił. Apaszka już kompletnie zbiła go z tropu. Dobrze ją znał, owszem. Ale nie mógł się z tym zdradzić. Jej imię sprawiło, że tętno podskoczyło. Przełknął głośno ślinę.
- Są schody. Od strony podwórza. Tam mieszkam ja z moją żoną- zadrżała mu warga. Rozejrzał się nerwowo. - ÂŻadnej Emilii i Martina nie znam. Przychodzi tu wiele osób, naprawdę nie mam głowy do tego, by zapamiętać jak każdy miał na imię i jak wyglądał. Zajmuję się zamówieniami i tak dalej, obsługa sali nie należy do mnie, tylko do kelnerów- zrobił urażoną minę. Marduke dostrzegł, że na czole pojawiły się mężczyźnie kropelki potu.

Eve i Gorn
-Wąż? Wiesz w ogóle jak to hodować?- pytała z niedowierzaniem Gorna, który chował małego gada do kieszeni. -Taru, koń, to jeszcze rozumiem. Ale to coś wyrośnie na potwornie niebezpieczne zwierzę. Poza tym to dżungla jest jego naturalnym środowiskiem. Nie wiadomo czy przetrwa na północy Valfden- mówiła, wchodząc na konia. Właściwie ona zająć się zwierzakami nie potrafiła. Robili to jej niewolnicy. -Choć ja mam arę, też typowe zwierzę z dżungli i na klimat nigdy nie narzekała- bo Mary zapewne by coś powiedziała, gdyby jej nie odpowiadało.

Nawaar:
Mamy, Cię ptaszku! Pomyślał krasnolud widząc dziwne zachowanie człowieka, który po zobaczeniu apaszki się zdenerwował. Brodacz uśmiechnął się pod nosem, że przyszli tu na marne a do tego brak płaszczy sprawił, że bohaterowie mogą czuć się bezkarni i przycisnąć człowieka do muru! Wszystko układało się dobrze tak jak sobie myślał Kiellon. Rycerz bractwa zaprzestał wymachiwania apaszką i skupił się na człowieku.
- Jak na człowieka nieznającego niczego i nikogo łatwo się denerwujesz jegomościu. Teraz mam nadzieję, że nam powiesz wszystko zgodnie z prawdą i nie zrobisz czegoś głupiego, nie chcemy tutaj przysyłać całego szwadronu rycerzy, by przeczesali wszystko cegiełka po cegiełce, prawda?
Po wyjawieniu wszystkiego przyszła pora na człowieka czy się otworzy na dwóch przyjaciół albo trzeba będzie go otworzyć argumentem siły. W każdym bądź razie będą blisko do osiągnięcia wiadomości na temat Emilii i śmierci jednego z rycerzy.

Evening Antarii:
Kiellon i Marduke
- Nic wam nie powiem. Niby z jakiej racji? To mój dom, moja restauracja, a wam nic do tego, gdzie sa kurwa schody i kto tu przychodzi. Przychodzi tu cała bogata część Eatinne. I co z tego? Proszę zostawić mnie w spokoju! Marcelowi na pewno nie spodoba się to, jak mnie traktujecie. Poza tym co ja miałbym wiedzieć?

Nawaar:
Kiellona nie zdziwiła reakcja mężczyzny, ale ten głupio postąpił.
- Z jakiej racji, tak? Bo kurwa jesteśmy wysłannikami bractwa i w tym momencie jesteś odpowiedzialny za spół udział w morderstwie! Tak, nie przesłyszałeś się morderstwie. Powiedz z kim się spotykała, kto z nią przebywał i rozmawiał, a teraz daje ci drugą szanse mów co wiesz nim bardziej stracę cierpliwość.
Krasnoludowi puściły nerwy, ale teraz czuł się w swoim żywiole a mężczyzna pewnie nie chciał skończyć na stosie jak reszta przestępców.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej