Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wakacje pod palmami
Marduk Draven:
Robota przy "wymontowaniu" mózgu nie była profesjonalką. Była robiona by zabrać organ, tyle. Były też ślady łomu, dużo. Jakby było wiele, potem ujrzał pierścionek w trawie. Podniósł go. Przyjrzał się. Miał granatowy kamyk i był obdrapany. Idąc do Róży pochwalił się.
- Znalazłem go w trawie. - rzekł Kiellonowi.
A chwilę potem byli w rzeczonej tawernę. Musiał przyznać, ze robota wykonana przy meblach była porządna i dobra. Aż chciało się usiąść. Draven wszedł do środka, chłonąc widoki i poszukał baru, po czym podszedł do niego. Rozglądnął się, obejrzał dokładnie każdego, kto tam przebywał.
Gorn Valfranden:
Gorn przeglądał książki. Zaciekawiła go książka czarnej magii. Jednak w nic jej nie było. Wojownik wywołał pocisk esencji po czym podłożył rękę pod kartki. A nuż coś się pokaże. Rycerz uważnie pilnował aby nie zbliżać zbyt magiczną kulę do strony aby ich nie spalić. - O cholera, czyli miałem rację, ten magik nie był wcale taki dobry. Hmm... Tyle pieniędzy za jakieś ślimaki? wiesz czym one dokładnie? są?. Ta Emilia, opętana przez tego gościa. I ta wyspa ukryta pod iluzją. Wygląda na to że sprawa robi się o wiele poważniejsza niż mogliśmy przypuszczać. I spójrz na to, znalazłem książkę o czarnej magii ale nic w niej nie ma. Zapytał Paladyn
Nawaar:
- Ciekawie kto go zostawił?
Powiedział na wieść o znalezisku człowieka, bo może być jednym z dowodów w sprawie oczywiście licząc na to, że hiena cmentarna go zgubiła w trakcie rozkopywania grobów. W końcu jednak idąc uliczkami miasta bez oznak bractwa na sobie, podeszli do kawiarni. Budynek ten był wszędzie otoczony sklepami, kramami i innego tego typu stoiskami jak to miało miejsce w mieścinie nastawionej na turystykę! Krasnolud mimo wszystko ocenił kawiarnie na bardzo gustowną, która dzięki dodatkowemu widoku na morze miała ten swój charakter do tego, żeby podbijać ceny wysoko, że aż dziw brało to, iż Emilia z Martinem, który był zaledwie rycerzem było stać na spędzanie godziny w takiej knajpie. Kiellon robiąc oględziny z zewnątrz, ruszył natychmiast za swym bratem zakonnym. Brodacz w takim miejscu i o tej porze spodziewał się wielu gości, ale to akurat było mało istotne, bo najważniejsze dla nich było dostać garść lub strzępków informacji na temat tajemniczej kobiety.
Evening Antarii:
Kiellon i Marduke
- Dzień dobry! W czym mogę służyć?- z jakiegoś bocznego pomieszczenia wyszedł postawny mężczyzna. Jego twarz miała ostre rysy, na pewno niezbyt szlacheckie, tylko zwyczajnie prostackie. Duży nos, nisko osadzone łuki brwiowe, szerokie czoło. Do tego tłuste włosy. Jego ręce zaś zdobiły bogate złote pierścienie. Ubranie też było bardzo przyzwoite.
Stanął za ladą uśmiechając się życzliwie. - Mieli panowie rezerwację na dzisiejszy wieczór?
Eve i Gorn.
Gornowi nic nie wyszło, bo właściwie nawet sam Zartat nie wiedział co rycerz chciał wykonać.
Evening zaś otworzyła usta ze zdziwienia. Poczuła strach. Już dawno takiego nie czuła. Może to niepewność tego, co może się za chwilę zdarzyć?
-Iluzje, eksperymenty, jakaś Emilia... Gorn! On eksperymentował na ludziach! Nie wiem jeszcze jak, ale wyrządzał im sporą krzywdę!- mówiła pospiesznie anielica nie kryjąc zdenerwowania. -Nie można tego tak zostawić- rzuciła okiem na pustą księgę, którą trzymał rycerz.
-Treść jest ukryta. Zobacz, po kartkach widać, że ktoś często jej używał. Czytał... kartkował... i tak dalej. Nie wiem kto może to odczytać. Nie wiem jak można odczynić ten czar "niewidzialności". To specjalna blokada, wiadomo, nie chciał by każdy mógł to przeczytać. Dziwne, że w przypadku dziennika nie uczynił tego samego- zamknęła notes ze spisanymi dniami maga.
-Udajmy się do Eatinne i tam zaciągnijmy rady. Nie wiem kogo... Ale wymyślimy coś po drodze, co?- przedstawiła swój plan. Na razie ona nie wiedziała jak odczytać ukrytą treść. -Wróćmy i przemyślmy to wszystko. Może Marduke i Kiellon znaleźli coś, co naprowadzi nas na rozwiązanie "tego wszystkiego".
Nawaar:
Krasnolud wraz z towarzyszem oczekiwali w holu na pojawienie się kogoś wtedy, pojawił się ów człowiek wyglądający na podrzędnego człowieka, jakby w ogóle szlachectwo to wykluczało! Mężczyzna wyglądał przeciętnie i nie pasował do tego lokalu to było jak dwa światy, by się ze sobą zderzyły. W każdym bądź razie nie miał nawet gustu do pierścionków, co ocenił brodacz swoim okiem, ale był on pierwszą przeszkodą na celu dowiedzenia się czegoś na temat poszukiwanej przez towarzyszy kobietę, Emilia tajemnicza osoba, która do świętych nie należała jednak najpierw dobre wytłumaczenie.
- Przysyła nas Marcel de Nodier. Mężczyzna stojący na czele tutejszej jednostki bractwa mamy do pana kilka pytań jeśli łaskawie, pan na nie odpowie będziemy wdzięczni.
Zapytał obwiesia stojącego na straży do kolejnych szczegółów dotyczącego kobiety, sekty i morderstwa młodego rycerz bractwa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej